Nasze życie nabiera ciepłych barw. Żyjemy z dnia na dzień w euforii i planujemy każdy najdrobniejszy szczegół, krok w przód.
Idealizujemy postać obdarzoną naszymi uczuciami, a gdy coś idzie nie po naszej myśli popadamy w skrajność, a nasza miłość z sentymentalnej przeradza się w romantyczną.
Mijamy się z prawdą, a być może tylko kłamstwem jakie wmawialiśmy sobie co dnia.
Kłamstwo, które sprawiało, że czuliśmy się pewnie i bezpiecznie. Ślepo i naiwnie wierzymy, że osoba, która przy nas jest, podaje dłoń to anioł zesłany przez Boga, by nas chronić.
Anioł, który rozbroi bombę, którą ktoś rzuci w naszą stronę, podniesie nas, gdy upadniemy i skarci, gdy popełnimy błąd, a potem pokornie przytuli.
Powierzamy całe swoje zaufanie i wiarę osobie, którą na naszej drodze postawił los.
Stawiamy wszystko na jedną kartę, a gdy zły świat odkrywa drugą i okazuje się, że przegraliśmy wszystko na własne życzenie, mamy pretensje do wszystkich lecz nie do siebie.
Każdy etap naszego życia pełni inną funkcję. Jako dzieci, odczuwaliśmy miłość i pobłażliwość, a gdy wchodzimy w dorosłość, stajemy się żołnierzami armii o surowym rygorze.
Jedynie cierpliwość i spokój mogą nas uratować przed szaleństwem.
Powierzamy całe swoje zaufanie i wiarę osobie, którą na naszej drodze postawił los.
Stawiamy wszystko na jedną kartę, a gdy zły świat odkrywa drugą i okazuje się, że przegraliśmy wszystko na własne życzenie, mamy pretensje do wszystkich lecz nie do siebie.
Każdy etap naszego życia pełni inną funkcję. Jako dzieci, odczuwaliśmy miłość i pobłażliwość, a gdy wchodzimy w dorosłość, stajemy się żołnierzami armii o surowym rygorze.
Jedynie cierpliwość i spokój mogą nas uratować przed szaleństwem.