środa, 28 listopada 2012

cruel world.

Niepewnie stawiamy kroki, łudząc się, że czuwa nad nami ktoś, kto nie pozwoli nam upaść. Spotykamy osobę, która wkrada się niewinnie do naszego serca. Przestawia meble, ale... jest to dobra zmiana.
Nasze życie nabiera ciepłych barw. Żyjemy z dnia na dzień w euforii i planujemy każdy najdrobniejszy szczegół, krok w przód.
Idealizujemy postać obdarzoną naszymi uczuciami, a gdy coś idzie nie po naszej myśli popadamy w skrajność, a nasza miłość z sentymentalnej przeradza się w romantyczną.
Mijamy się z prawdą, a być może tylko kłamstwem jakie wmawialiśmy sobie co dnia.
Kłamstwo, które sprawiało, że czuliśmy się pewnie i bezpiecznie. Ślepo i naiwnie wierzymy, że osoba, która przy nas jest, podaje dłoń to anioł zesłany przez Boga, by nas chronić.
Anioł, który rozbroi bombę, którą ktoś rzuci w naszą stronę, podniesie nas, gdy upadniemy i skarci, gdy popełnimy błąd, a potem pokornie przytuli.
Powierzamy całe swoje zaufanie i wiarę osobie, którą na naszej drodze postawił  los.
Stawiamy wszystko na jedną kartę, a gdy zły świat odkrywa drugą i okazuje się, że przegraliśmy wszystko na własne życzenie, mamy pretensje do wszystkich lecz nie do siebie.
Każdy etap naszego życia pełni inną funkcję. Jako dzieci, odczuwaliśmy miłość i pobłażliwość, a gdy wchodzimy w dorosłość, stajemy się żołnierzami armii o surowym rygorze.
Jedynie cierpliwość i spokój mogą nas uratować przed szaleństwem.