Jedno proste pytanie, zaplątane w sieci paradoksalnych odpowiedzi.
Czy człowiek jest w stanie uratować świat zagubionego wędrowca i wskazać mu właściwą drogę do szczęścia?
Zróbmy mały test na zaufanie, zakryjesz mi oczy, złapiesz za rękę, a ja będę iść jak ślepiec, uważasz, że puszczając nie odpowiadasz za mój upadek ? To kwestia sporna, w której każda ze stron ma swoją rację.
Pamiętając, że po każdej burzy wychodzi słońce, nasz świat mimo cierpienia i wielu upadków maluje tęczę na naszym niebie. Lepiej stać się czyjąś tęczą, która przyniesie nam wiele dziecięcej radości, czy światem, który któregoś dnia może mieć swój koniec, ale nauczy nas odpowiedzialności, miłości, a nie tylko pysznego życia w zachwycie chwili, która trwa zaledwie kilka minut.
Miłość, zarówno jak i czas to pojęcie względne.
Gdy czas łagodzi ból, znów pojawia się lekki płomień, który może nas poparzyć lub ogrzać jeśli będziemy umieli z niego korzystać.
Czas, niszczy słabych.
Czas, przyzwyczaja do bólu.
Czas, cichy morderca.
Młodzieńcze przekonanie o prawdziwej miłości wypłowiało i rozum bierze górę. Związki, małżeństwa z rozsądku ? Tak niejasne kiedyś, a dziś tak oczywiste. Bezpieczeństwo, które nie pozostawia miejsca na cierpienie. Po doznaniach Wertera, uciekano od miłości romantycznej, która prowadziła człowieka do zguby. Tkwimy bezczynnie w tym chorym kręgu życia.
Wiele porównań, które wzbudzają frustrację wśród odwiecznych romantyków. Jakże bezczelne byłoby porównanie tego wzniosłego, pięknego uczucia do starych trampek.
Każda nowa para butów cieszy, ale potrzebujemy czasu, by się do nich przyzwyczaić. Przejść kilometry, które niosą ze sobą historie pełne radości, zarówno jak i łez. Nie wiadomo kiedy określamy je mianem " najlepszych" i "najwygodniejszych" spośród całej naszej kolekcji, nie zwracając uwagi na to czy są brudne, a może nieco nadszarpane. Czujemy się w nich dobrze i pewnie, ślepo wierząc, że poniosą nas tam, gdzie nikt jeszcze nie był.
Po kilku latach budzimy się i ich stan zaczyna nam przeszkadzać, już nie są tak wygodne i nie prezentują się tak dobrze jak kiedyś. Obcierają nam pięty rozerwanym materiałem w środku, co mimo naszego uporu pogłębia jedynie rany.
Dojrzewamy do myśli, by odstawić je dla własnego dobra, lecz nie wyrzucać do śmieci, bo stanowią ogromną część naszego życia, chowając w sobie mnóstwo wspomnień.
Kupujemy nowe buty, eleganckie, obfitujące w magię kolorów, ale by się do nich przyzwyczaić potrzeba czasu.
Co mogę powiedzieć o starych butach ? Pamiętam każdą swoją parę, a co po nich pozostało ? Sentyment.
Ps. Dla mojego Anioła.