Czuje nagłą zmianę, przyśpieszone tętno, rytm serca, nie czuję siebie.
Staje przed lustrem i spoglądam w swoje oczy, widzę w nich obłęd, a w głowie krążą złowrogie myśli.
Walczę, zaciskając mocno zęby. Podnoszę lewą rękę, lecz osoba po drugiej stronie lustra wznosi prawą.
Nic nie jest zgodne.
Przemywam twarz drżącymi rękami, uciekając od kłębiących się jak chmury myśli.
Czekam na deszcz, spoglądam i czuję, że zaczyna padać. Pierwsza łza, za nią goni druga, a reszta nie zważa na mój rachunek i na mej twarzy tworzą wodospad.
Zaciskam pięści i znów przypominam sobie, że wszystko co istnieje po drugiej stronie jest na odwrót.
Spoglądam znów w "swoje oczy" i widzę w nich szaleństwo.
Teraz moja dusza staje się spokojniejsza, a mój umysł opanowany, bo to nie ja jestem szaleńcem, lecz cząstka mnie tkwiąca po drugiej stronie lustra.