Leżała w moich ramionach tak niewinnie, a do pokoju wkradał się blask księżyca.
Niebo było bezchmurne, a gwiazdy idealnie komponowały się z jej spojrzeniem.
Nieśmiało zbliżyła się do mnie, a jej wargi lekko muskały moich.
Obsypywała mnie drobnymi pocałunkami co chwile na mnie spoglądając.
Położyła dłoń na mojej twarzy i z gracją ją gładziła.
To był moment, gdy jej palce niepostrzeżenie wślizgnęły się między moje potargane włosy.
Przyciągnęła mnie do siebie, a niewinne pocałunki zamieniła w namiętny romans.
Jej ręce błądziły po moim ciele, zataczając kręgi na plecach.
Schodziły coraz niżej i droczyły się ze mną, doprowadzając mnie do szaleństwa.
Spijałam epitety z jej ust, a jej ciało otoczone było blaskiem metafor.
Chęć dominacji była tak wielka, że walka o nią stała się priorytetem i wojną bez jakichkolwiek zasad.
Wykorzystywała wszystkie moje słabości.
Bez skrupułów bawiła się moimi piersiami i delikatnie gryzła moje ramiona.
Jej słowa odbijały się echem w mojej głowie, a jej usatysfakcjonowany wyraz twarzy pozbawiał mnie sił.
Moje mięśnie wiotczały, a moje ciało błagało o więcej.
Zdominowana przez demona dotykałam nieba.
Stała się najbardziej pożądaną myślą każdego dnia, przyjaciółką, która stawała się najwspanialszą kochanką.
Kobieta anioł, pokazywała mi diabelskie oblicze, kuszące mnie każdej nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz