Witam w Teatrze Życia.
Jeden dzień potrafi zmienić człowieka, zmienić jego życie.
Rodzimy się, uczymy się chodzić, mówić, uczymy się wszystkich czynności życiowych.
Łapiemy oddech i kurtyna w górę.
Pełna sala, tłum ludzi, a światła reflektorów oślepiają nas swoim blaskiem.
Spoglądamy na swoje ręce, nogi i zauważamy cienkie sznurki.
Pierwsza słabość jakiej się poddajemy, ciekawość.
Nasz wzrok kierujemy w górę, by dowiedzieć się, kto nadzoruje każdy nasz ruch.
Za każdym razem gdy spoglądamy na te dwie osoby, przyzwyczajamy się do ich obecności, a ich uśmiech sprawia, że jesteśmy pewni siebie i dajemy z siebie jak najwięcej.
Z czasem kształci się w nas jakaś umiejętność, znów bierzemy głęboki oddech i dajemy pierwszy poważny pokaz swojego talentu. Pełni obaw, ale ze świadomością, że Ci, którzy ciągną za sznureczki zawsze będą z nas dumni.
Dorastamy w tym teatrze, ale prócz nas na scenie pojawiają się inni ludzie. Czasem młodzi, innym razem nieco starsi. Spektakl trwa, a z biegiem czasu zauważamy,że na widowni jest kilka wolnych miejsc.
Zbyt nieśmiali, osamotnieni, boimy się zapytać dla kogo są przeznaczone.
Może dla Prezydenta ?
Znanego sportowca ?
A może po prostu dla zwykłego człowieka, albo naszego przyjaciela.
Gdyby ktoś zebrał się na odwagę i otworzył usta w akcie rozeznania kogo miałby o to zapytać ?
Tych na górze co kontrolują każdy nasz ruch ?
Sami nie znamy odpowiedzi na to pytanie, możemy jedynie snuć domysły.
Przychodzi dzień z którym wkraczamy w dorosłość, a nasze sznureczki znikają.
Czujemy się wolni. Brak kontroli, nadzoru, ale trzeba uważać.
Gdzie podziali się Ci co cały czas byli przy nas ? Zapisywali do fryzjera, lekarza, kosmetyczki ?
Rozglądamy się po sali, po chwili poszukiwań zauważamy jak z gracją schodzą po spiralnych schodach i kierują się w stronę dwóch wolnych krzesełek w pierwszym rzędzie.
Odpowiedzialność, tego oczekują od nas widzowie, a przy okazji ludzie, których na naszej drodze postawił nam los.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz