W tej grze nie ma miejsca na pomyłkę. Każdy ruch musi być przemyślany, zanim zostanie wykonany.
Musimy przestrzegać wytyczonych nam zasad.
To co nam wydaje się oczywiste, dla innych jest zagadką.
Każdy z nas myślał, że życie potoczy się inaczej, a ono zaskakuje nas co dnia.
Przynosi nam rozczarowania, smutek, żal, ale to wszystko jest nam potrzebne po to byśmy docenili szczęście po przebytej drodze zła, której nie ulegliśmy.
Miewamy chwilę zwątpienia i uciekamy od najbliższych.
Zatracamy się w strachu, odzwyczajamy się wspólnego życia.
Stronimy od uczuć, które towarzyszyły nam każdego dnia.
Wraz z kłótniami odlatują jak wystraszone ptaki, by znaleźć się jak najdalej od całego zła jakie sobie wyrządzamy.
Co jeśli któregoś dnia staniemy się sobie obcy ?
W złości powiemy coś czego wybaczyć się nie da i stracimy się na zawsze.
Zamiast unosić pięści, podajmy sobie ręce.
Zmęczeni kłótniami, zaśnijmy w swych objęciach.
Zamiast złości, okażmy sobie odrobinę czułości.
Zamiast krzyku, podarujmy sobie szept.
Zamiast obelg, pozwólmy sobie usłyszeć czułe słowa.
Zamiast gniewu i łez, podarujmy sobie uśmiech i szczęście.
Wróćmy do tego co było kiedyś, naprawiajmy wszystko co rozbiliśmy o mur złości.
Przecież tyle w nas jest jeszcze tej miłości, która kwitła w nas co dnia i wszyscy byli o nią tak zazdrośni.
Ps I'll take one shot for my pain, one drag for my sorrow.
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
środa, 30 maja 2012
piątek, 11 maja 2012
Przyzwyczaić się nie mogę, że Cię mam.
Kate była znużona bezskutecznymi poszukiwaniami pracy.Żyła z dnia na dzień, uznając ponad wszystkie wartości Carpe Diem.
Kolejne imprezy stawały się coraz większą udręką finansową.
Po ostatniej zabawie jedna rzecz nie dawała jej spokoju, a właściwie osoba.
Rudowłosa kobieta o zielonych oczach.
Wystarczyła jedna noc, by usidliła ją na tyle skutecznie, by sparaliżować ją swym pięknem.
Wzięła prysznic, błądząc myślami gdzieś daleko, zjadła śniadanie i wybiegła na kolejną rozmowę kwalifikacyjną.
Dziennikarstwo od małego ją fascynowało, relacjonowanie niecodziennych wydarzeń i podróże z jednego na drugi kraniec świata.
Pozostało jej jedynie wybrać kierunek specjalizacji, by móc kształtować je na Uniwersytecie.
Zapotrzebowanie do zespołu z kolumny sportu było dla niej wybawieniem.
Stanęła przed wysokim wieżowcem, wzięła głęboki oddech i weszła do środka.
Sympatyczna recepcjonistka zaprowadziła ją do gabinetu dyrektora działu sportowego.
Wjechała na 7 piętro, drapacza chmur, położonego w centrum miasta i szczerym uśmiechem podziękowała, być może swojej nowej koleżance z pracy.
Złapała za klamkę, pchnęła energicznie drzwi i... oniemiała.
Spod stosu dokumentów spojrzała na nią ów kobieta z zielonymi oczami i piegowatym noskiem.
- Wiedziałam, że jeszcze kiedyś się spotkamy, ale nie myślałam, że tak szybko. Jak mniemam nie przyniosłaś mi śniadania, Kochanie.
- Jakbyś nie wyszła w nocy bez słowa z hotelu to może bym wiedziała co lubisz jeść i jaką kawę pijasz rano.
- Cappuccino.
- Zapamiętam na przyszłość, ale jeśli jesteś głodna to coś się na pewno wymyśli.
- Na przykład co takiego ?
- Mogę położyć się na twoim biurku i zostać twoim śniadaniem.
- Kanibalizm nigdy mnie nie przekonywał, ale jeśli miałby tak wyglądać to wszystko zmienia postać rzeczy.
- Bardzo chętnie, ale jest pewne niedopowiedzenie w tej sytuacji.
- Tak ?
- Ja tu jestem w sprawie pracy.
- Ty ?
- Tak, a jest jakiś problem ?
- Nie, daj mi chwilę.
Sophie (tak właśnie miała na imię) zapoznawała się z CV Kate, gdy ta tworzyła w swojej głowie obrazy kreowane przez najśmielszych erotyków.
- Mogę czytać to po kilkanaście razy, ale wolę to usłyszeć od Ciebie, mogłabyś ?
- Jasne.
Mogła opowiadać nawet najbardziej absurdalne rzeczy, ale druga kobieta stawała się coraz bardziej nieobecna.
- Jak myślisz, czy człowiekowi potrzebna jest wyobraźnia ?
Sophie została wyrwana z transu i powróciła na ziemię.
- Dlaczego o to pytasz ?
- Bo mogłabym Ci opowiadać o ulubionych bajkach z dzieciństwa, kiedy twoja wyobraźnia została na tyle pobudzona, że od 10 minut, prowadząc swój nudny monolog o studiach i doświadczeniu oraz tym jak seksownie wyglądasz w tym stroju, siedzę naga.
- Przepraszam, zawiesiłam się na chwilę.
- Chwilę ?
- Tak, dłuższą. Kontynuuj, proszę.
- A jest sens ?
- Zawsze jest sens, ale masz rację przejrzę to sobie na spokojnie w domu.
- Moim, czy twoim ?
- Moim.
- Mogę Ci pomóc.
- Nie wiesz gdzie mieszkam.
- Zaraz się tego dowiem, masz łaskotki, prawda ?
Sophie wstała od swojego biurka, przeszła obok i szła w kierunku drzwi.
Lekko je uchyliła i krzyknęła - "Carl ! Nie ma mnie dla nikogo."
Zamknęła z powrotem drzwi i podeszła do fotela, na którym siedziała Kate.
Opuściła dłonie na jej barki i zaczęła lekko je masować.
Przeszła z prawej strony i przykucnęła.
- Być może je mam, ale nic Ci to nie da.
Kate chwyciła ją za rękę, rudowłosa przeleciała przez oparcie fotela i spadła kobiecie na kolana.
- Teraz twój los jest w moich rękach.
- A co jeśli się nie zgodzę ?
- Nie masz innego wyjścia.
Pocałunek złączył usta dyrektora działu i kandydata na pracownika.
Zbyt długa byłaby ich dalsza historia, by ją opisywać, ale krążą pogłoski wśród ludzi z branży, że seks może nam czasem pomóc nawet w zdobyciu pracy.
Zapewniam was, że Kate dowiedziała się jaki jest adres i powiem nawet więcej, dom postawiony na tej ulicy stał się jej domem, w którym zamieszkała z kobietą, która najwidoczniej była jej przeznaczona.
Ps Na pamięć każdy fragment Ciebie znam. <3
czwartek, 10 maja 2012
Gdy rozpędzeni gnamy wbrew przestrogom.
Wiarę jaką w sobie nosimy określamy miarą naszego serca.
Wiara w drugiego człowieka, dobro na świecie, sprzyjający nam wszechświat, a nawet Boga.
Czym różnią się się nasze poglądy, które tak poróżniły ludzi na świecie ?
Czy jest sens by odpowiadać na każde pytanie?
Czasami warto żyć w niewiedzy lub cieszyć się chociażby z pytań retorycznych.
Nie spieszmy się szukając odpowiedzi na nurtujące nas pytania, których co niemiara, bo pośpiech to najgorszy doradca człowieka.
Na ile znamy ludzi, którzy nas otaczają.
Zastanawiamy się jak będzie wyglądało ich życie za kilkanaście lat.
Wierzymy, że wyjdą na dobrych ludzi, ale skąd biorą się Ci źli ?
Dojrzewają razem z nami na jabłoni życia, ale przy spadaniu bardziej się potłukli i z czasem zaczęli się psuć.
Popadają w nałogi i diabeł chwyta ich za nogi równając z ziemią, zachłannie pragnąc ich duszy.
Stają się seryjnymi mordercami, alkoholikami bijącymi swoje żony i dzieci.
Zdarzają się również tacy, którzy tygodniami nie śpią, grając w kasynie o fortunę, która ma im zapewnić szczęście.
Nie jesteśmy w stanie zauważyć kiedy zboczyli z drogi, którą szliśmy razem.
Nie jesteśmy w stanie spamiętać miliona słów polskiego słownika, z których może 1/4 jest użyta przez otaczający nas tłum ludzi.
To tylko dane statystyczne, ale mają na celu podkreślenie tego, że nikt z nas nie ma na tyle wykształconego mózgu, by posiąść wiedzę tak rozległą jak horyzont.
Przebłyski wiedzy są dla naszego umysłu niczym latarnia morska dla statku na wzburzonym morzu.
Sygnały świetlne ratują go przed zbłądzeniem, tak samo jest z naszym umysłem, który pragnie uzyskać odpowiedź na każde pytanie jak spragniony turysta na pustyni, który zrobi wszystko za łyk wody.
Jeśli wymagamy czegoś od innych, najpierw spójrzmy wgłąb siebie i zobaczmy czy żyjemy w zgodzie z samym sobą.
Może problem nie tkwi w innych, ale w nas samych ?
Ps Próbujesz zmieniać mnie, czy chcesz, bym udawał ?
Wiara w drugiego człowieka, dobro na świecie, sprzyjający nam wszechświat, a nawet Boga.
Czym różnią się się nasze poglądy, które tak poróżniły ludzi na świecie ?
Czy jest sens by odpowiadać na każde pytanie?
Czasami warto żyć w niewiedzy lub cieszyć się chociażby z pytań retorycznych.
Nie spieszmy się szukając odpowiedzi na nurtujące nas pytania, których co niemiara, bo pośpiech to najgorszy doradca człowieka.
Na ile znamy ludzi, którzy nas otaczają.
Zastanawiamy się jak będzie wyglądało ich życie za kilkanaście lat.
Wierzymy, że wyjdą na dobrych ludzi, ale skąd biorą się Ci źli ?
Dojrzewają razem z nami na jabłoni życia, ale przy spadaniu bardziej się potłukli i z czasem zaczęli się psuć.
Popadają w nałogi i diabeł chwyta ich za nogi równając z ziemią, zachłannie pragnąc ich duszy.
Stają się seryjnymi mordercami, alkoholikami bijącymi swoje żony i dzieci.
Zdarzają się również tacy, którzy tygodniami nie śpią, grając w kasynie o fortunę, która ma im zapewnić szczęście.
Nie jesteśmy w stanie zauważyć kiedy zboczyli z drogi, którą szliśmy razem.
Nie jesteśmy w stanie spamiętać miliona słów polskiego słownika, z których może 1/4 jest użyta przez otaczający nas tłum ludzi.
To tylko dane statystyczne, ale mają na celu podkreślenie tego, że nikt z nas nie ma na tyle wykształconego mózgu, by posiąść wiedzę tak rozległą jak horyzont.
Przebłyski wiedzy są dla naszego umysłu niczym latarnia morska dla statku na wzburzonym morzu.
Sygnały świetlne ratują go przed zbłądzeniem, tak samo jest z naszym umysłem, który pragnie uzyskać odpowiedź na każde pytanie jak spragniony turysta na pustyni, który zrobi wszystko za łyk wody.
Jeśli wymagamy czegoś od innych, najpierw spójrzmy wgłąb siebie i zobaczmy czy żyjemy w zgodzie z samym sobą.
Może problem nie tkwi w innych, ale w nas samych ?
Ps Próbujesz zmieniać mnie, czy chcesz, bym udawał ?
sobota, 5 maja 2012
I'm not a man of too many faces the mask I wear is one.
Często błądzimy po labiryncie wspomnień z nadzieją, że to co umarło da się wskrzesić.
Ale po co to robić ?
To co odeszło potrzebuje spokoju, zawsze musi być jakaś przyczyna tego co się stało.
Najwidoczniej tak musiało być i nie da się zmienić biegu zdarzeń.
Przyzwyczajamy się do tej pustki, która została w naszym sercu, tracimy zaufanie do samych siebie.
Wspominamy złe chwile, których byliśmy winowajcami.
Co z tymi dobrymi ? Wspólne chwile, żarty i ten cudny śmiech, który do tej pory pozostał w naszej głowie i rozbrzmiewa co jakiś czas niekontrolowanie.
Pogodzeni z utratą tego, co było dla nas światłem w ciemności, zaczynamy nowe życie.
Unosimy wysoko głowę, zaciągamy się powietrzem i przetrzymujemy je w płucach, by nacieszyć się tą chwilą.
Biegniemy ulicą by dogonić szczęście, oglądamy się za siebie z uśmiechem i wpadamy na przypadkowego człowieka.
Trafiamy na własną przeszłość, coś z czym musieliśmy sobie poradzić, a teraz wróciło.
Mówią, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale jeśli już uderzy to wiadome jest, że uderzy i po raz trzeci.
Jeśli uporamy się z własną historią, będziemy gotowi by zrobić krok naprzód.
Może zmienimy coś w naszym życiu ?
Nic nie dzieje się przypadkiem, od nas samych zależy co będzie dalej.
Wchodzimy na nową ścieżkę, gdzie czeka nas mnóstwo przeciwności losu.
Z nadzieją czekamy na to, co być może wcale nie będzie miało miejsca.
Zaślepieni własnymi potrzebami nie patrzymy na tych, którzy weszli na naszą drogę mimo, że przebyli z nami mnóstwo kilometrów w przeszłości.
Co ich poróżniło wtedy ? Błahostka.
Co ich łączyło kiedyś, a różni teraz ? Uczucia.
Ps And if I told you that I loved you You'd maybe think there's something wrong.
Ale po co to robić ?
To co odeszło potrzebuje spokoju, zawsze musi być jakaś przyczyna tego co się stało.
Najwidoczniej tak musiało być i nie da się zmienić biegu zdarzeń.
Przyzwyczajamy się do tej pustki, która została w naszym sercu, tracimy zaufanie do samych siebie.
Wspominamy złe chwile, których byliśmy winowajcami.
Co z tymi dobrymi ? Wspólne chwile, żarty i ten cudny śmiech, który do tej pory pozostał w naszej głowie i rozbrzmiewa co jakiś czas niekontrolowanie.
Pogodzeni z utratą tego, co było dla nas światłem w ciemności, zaczynamy nowe życie.
Unosimy wysoko głowę, zaciągamy się powietrzem i przetrzymujemy je w płucach, by nacieszyć się tą chwilą.
Biegniemy ulicą by dogonić szczęście, oglądamy się za siebie z uśmiechem i wpadamy na przypadkowego człowieka.
Trafiamy na własną przeszłość, coś z czym musieliśmy sobie poradzić, a teraz wróciło.
Mówią, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale jeśli już uderzy to wiadome jest, że uderzy i po raz trzeci.
Jeśli uporamy się z własną historią, będziemy gotowi by zrobić krok naprzód.
Może zmienimy coś w naszym życiu ?
Nic nie dzieje się przypadkiem, od nas samych zależy co będzie dalej.
Wchodzimy na nową ścieżkę, gdzie czeka nas mnóstwo przeciwności losu.
Z nadzieją czekamy na to, co być może wcale nie będzie miało miejsca.
Zaślepieni własnymi potrzebami nie patrzymy na tych, którzy weszli na naszą drogę mimo, że przebyli z nami mnóstwo kilometrów w przeszłości.
Co ich poróżniło wtedy ? Błahostka.
Co ich łączyło kiedyś, a różni teraz ? Uczucia.
Ps And if I told you that I loved you You'd maybe think there's something wrong.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)