Często błądzimy po labiryncie wspomnień z nadzieją, że to co umarło da się wskrzesić.
Ale po co to robić ?
To co odeszło potrzebuje spokoju, zawsze musi być jakaś przyczyna tego co się stało.
Najwidoczniej tak musiało być i nie da się zmienić biegu zdarzeń.
Przyzwyczajamy się do tej pustki, która została w naszym sercu, tracimy zaufanie do samych siebie.
Wspominamy złe chwile, których byliśmy winowajcami.
Co z tymi dobrymi ? Wspólne chwile, żarty i ten cudny śmiech, który do tej pory pozostał w naszej głowie i rozbrzmiewa co jakiś czas niekontrolowanie.
Pogodzeni z utratą tego, co było dla nas światłem w ciemności, zaczynamy nowe życie.
Unosimy wysoko głowę, zaciągamy się powietrzem i przetrzymujemy je w płucach, by nacieszyć się tą chwilą.
Biegniemy ulicą by dogonić szczęście, oglądamy się za siebie z uśmiechem i wpadamy na przypadkowego człowieka.
Trafiamy na własną przeszłość, coś z czym musieliśmy sobie poradzić, a teraz wróciło.
Mówią, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale jeśli już uderzy to wiadome jest, że uderzy i po raz trzeci.
Jeśli uporamy się z własną historią, będziemy gotowi by zrobić krok naprzód.
Może zmienimy coś w naszym życiu ?
Nic nie dzieje się przypadkiem, od nas samych zależy co będzie dalej.
Wchodzimy na nową ścieżkę, gdzie czeka nas mnóstwo przeciwności losu.
Z nadzieją czekamy na to, co być może wcale nie będzie miało miejsca.
Zaślepieni własnymi potrzebami nie patrzymy na tych, którzy weszli na naszą drogę mimo, że przebyli z nami mnóstwo kilometrów w przeszłości.
Co ich poróżniło wtedy ? Błahostka.
Co ich łączyło kiedyś, a różni teraz ? Uczucia.
Ps And if I told you that I loved you You'd maybe think there's something wrong.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz