wtorek, 29 stycznia 2013

Zabijam Cię w sobie.

Człowieka, z którym żyliśmy poznajemy w momencie rozstania.
Podobno miłość walczy do końca, ale czasami i ona nie wytrzymuje presji.
Składa broń i chyli czoła przed zwycięzcami.
Tęsknimy, a nasz rozum nie pozwala nam zapomnieć.
Wieczorami wędrujemy po planetach wspomnień, które malowaliśmy na wspólnym niebie.
Przychodzimy jak co wieczór do pokoju, w którym siadaliśmy na progu łóżka i odgarnialiśmy niesforny kosmyk włosów z twarzy, ale coś się w nim zmieniło.... okno jest zamknięte.
Ze spuszczoną głową wracamy tam skąd przyszliśmy, szargając własne uczucia, które nie mają już znaczenia.
Zabijając w sobie dobro, które było źródłem miłości, przechylamy butelkę.
W żyłach zamiast krwi płynie alkohol, a oczy dziecka, zamieniają się w oczy znieczulonej bestii.
Wstając rano, nie spojrzymy sobie w twarz, bo boimy się samych siebie.
Z dnia na dzień, zabijamy w sobie osobę, którą kochaliśmy.
Podobno jeśli kocha to wróci, ale w naszych oczach może już nic nie znaczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz