czwartek, 5 maja 2016

Mam cie tylko w głowie.

Jak kochała to osób kilka,
Widziałam w niej kobietę piękną jednak w skórze wilka.
Karmiła mnie kłamstwami i tuczyła fałszywymi uczuciami.
Kolorowała mój świat pięknymi barwami kradzionych farb, myślałam, że normalny człowiek nie jest tego wart.
Blask w jej oczach to uśmiech diabła, niejedno serce nimi skradła.
Każda historia kończyła się tak samo, krzyk i płacz, a każda z nas budziła się sama rano.
Iluzja miłości odebrała mi godność, a ona znów miała upragnioną wolność.
Nie trwało to długo, bo nie lubiła być niczyja, kąsała wszystkie nas po trochu niczym jadowita żmija.
Jad jej zabijał tygodniami, wykańczał moją duszę miesiącami, a ona była nieśmiertelna, takie były tej miłości piętna.

sobota, 23 kwietnia 2016

Cosmic love.

I po tym wszystkim często ją widuje. Przychodzi do mnie w śnie, siada obok mnie na łóżku, gładzi moje włosy i spogląda oczami pełnymi troski i miłości.
Opowiada mi o wszystkich burzliwych chwilach, jakich doświadczyła, jak długą drogę przeszła by wrócić do mnie z sercem wypełnionym miłością, wiarą i nadzieją.
Czasami chce w to wierzyć. Iść dumnie z nadzieją u boku, bo taka jest zasada miłości.
Lecz zawsze gdy się budzę jej już nie ma. Nie ma zapachu jej włosów, ciepła jej ciała ani mojego szczęścia.
Z każdym dniem odczuwam jej nieobecność na nowo, bardziej i choć staram się żyć dalej, to trudno jest odnaleźć się w swoim świecie, kiedy się go straciło.

piątek, 4 grudnia 2015

Dear Santa.

Uliczny zgiełk i świateł blask,
Święta idą, czy to dobry czas ?
Czas na listy i uśmiechy,
Matki tulą swe pociechy.
Myślę czego tego roku mogę chcieć ?
Może coś co kiedyś choć na chwilę udało mi się mieć ?
Stos zabawek ? Nie w tym wieku.
Za oknami słyszę dźwięk magicznego fletu.
Tak, już wiem skąd niedosyt, skąd tęsknota.
Ludzie tańczą szydząc, że miłość to głupota.
W kuli śnieżnej, tej sprzed roku,
Tkwi jej uśmiech, tak szczęśliwej i u mego boku.
Potrząsam nią nieśmiało,
Mimo ciszy, serce krzyczy, wciąż mu mało.
Widzę jak spóźniona wstaje i biegnie po ubranie,
Choć zaspana i zmęczona to robię jej śniadanie.
Daje serce swe na tacy, a ona obdarowuje mnie buziakiem spiesząc się do pracy.
Znów potrząsam kule,
Leżymy razem w łóżku, a ja ją mocno tule.
Święta, najwspanialszy czas w roku,
Nie chce tkwić w egzotycznych krajach, czy mknąć po stoku.
Drogi Mikołaju, jedyne czego chce to mieć ją już u swojego boku,
Dbać by uśmiech nie znikał nigdy już z jej twarzy,
Spełniać wszystko czego potrzebuje i co sobie wymarzy,
Przewróciła mój świat do góry nogami,
A z mojego serca zrobiła najpiękniejsze origami.
Jedyne czego potrzebuje to szansy, której jestem w stanie sprostać,
Chce by kochała mnie na tyle by kazać mi przy sobie zostać.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

I never meant to start a war.

Kiedy patrzę jak błądzisz w zapomnieniu, widzę jak ten czas ucieka w oka mgnieniu.
Jest wiele słów, które cięły nas na wskroś, pamiętam każdy krzyk, każde twoje "proszę, dość".
Gdyby można było cofnąć czas, tak by nigdy nie upaść, ale żadne z nas by nie doznało tego czego wciąż nam mało.
Wyciągałaś do mnie dłoń, kiedy ja mierzyłam bronią w twoją skroń.
Statek nasz dryfował oceanem naszych marzeń, słyszał noce tych oskarżeń, bliski był zniszczenia, jedna łza dzieliła go od zatopienia.
Każdy uśmiech sprzyjał wiatrem, dotarłyśmy tam, gdzie inni zwą to "innym światem".
Chciałam być tak bardzo, że gdzieś w twoim życiu mnie zabrakło.
Przygnieciona poczuciem obowiązku, zapomniałam o istocie związku.
Gdy napadli nas rabusie, musiałyśmy stamtąd uciec.
Statek nasz już nie był taki sprawny, czułaś się jak mój podwładny, tracąc to poczucie, że jesteś podmiotem o którym śpiewać chce me uczucie.
Niewiele mam do zaoferowania, ale ty nigdy nie byłaś skora do brania. Dzięki Tobie nauczyłam się dawania, znieczuliło lecz nie zabiło we mnie drania.

Każdej nocy patrzę jak niewinnie śpi, kocha mnie nad życie mimo, że tak wiele osób ze mnie drwi.
Najwspanialsze jest w tym to, że pociągnie mnie na dno i wypchnie mnie ku górze, żeby zwalczyć we mnie całe zło.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Go on and tear me apart.

Rozbij mnie na tysiąc kawałków, rozedrzyj jak tani materiał.
Spójrz na mnie chociaż raz, wtedy gdy tak bardzo mi Ciebie brak.
Odłóż mnie na później, weź głęboki oddech i wyłącz myślenie.
Czuj.
Tak mocno jak dawniej, nie tak jak dziś czy wczoraj, tylko tak beztrosko jak kiedyś.
Pamiętasz ? Na początku, tak jakbym była twoim światem, a nie jego częścią.
Nie idź na skróty, ale śladami mistycznej zagadki.
Poznawaj mnie na nowo, co dnia.
Jeśli potrafisz pokochaj mnie jeszcze raz, zdrowo.
Bądźmy przykładem miłości, a nie nienawiści.
Zatrzymaj czas, niech nie niszczy już nas.
To co było zostaw za sobą i pomyśl ile możemy od siebie dać.
Razem jesteśmy piosenką na ustach milionów ludzi, oddzielnie jedynie nudnym wierszem i pustymi dźwiękami.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Po drugiej stronie chmur.

Kamyk leciał jak zaczarowany, burząc spokój na tafli wody.
Słońce ogrzewało moją twarz, a muzyka koiła moją duszę.
Nie śpieszę się nigdzie, czas robi to za mnie.
Spoglądam za siebie i widzę czarne trampki mojego anioła.
Siedzi skulony tuż za mną.
Nie mówi nic, rzuca mi krótkie i troskliwe spojrzenia.
Słyszę jego głos mimo, że nic nie mówi.
Wypełnia moją przestrzeń, pustkę, której doznaje.
Kroczę dumnie obok niego czując błogosławiony stan Opatrzności Bożej.
Jest ich coraz więcej, lecz sięgają mi do pasa, a ich śmiech rozbrzmiewa w mojej głowie.
Ich pogodny stan ducha uzdrawia moją duszę i wprowadza do mego życia spokój.
Jeden z nich chwyta mnie za rękę, dobrze znam ten delikatny dotyk na mojej skórze.
Jego oczy napełniają się łzami, widzę w nich żal i współczucie.
Nie umie okazywać złości, on po prostu cierpi.
Teraz widzi mnie przez zimną szybę, zamkniętą w kloszu, który nie pozwala mi chociażby na jeden dotyk.
Zabija go bezradność wobec wyniszczającej mnie dumy.
Pokazuje mi moje życie na tle obłoków, jak wyciągam rękę i podnoszę tych, którzy wielokrotnie upadali na tej samej drodze, a brak mi sił by wstać z kolan.
Zapalam świeczkę i naprawiam to co we mnie zepsute.
Zbieram siłę by zburzyć klosz uzależnień, w którym mnie uwięziono.
Wszystko w co wierzymy, czego pragniemy, zależy od nas samych.
Anioł przyłożył rękę do szyby, a jego głos rozbrzmiał w środku.
Jeśli czegoś chcesz to po prostu to weź. Jeśli czujesz złość to płacz, nie wstydź się tego, bo to nie oznaka słabości, a miary twojego serca i wrażliwości. Walcz o to na czym Ci zależy i nie daj się zwieść pokusom. Nawet jeśli zbłądzisz to ja zawsze Cie znajdę, tylko proszę, nie niszcz siebie. Wstań, zaciśnij zęby i walcz dalej. Masz tak wiele, powietrze, słońce, gwiazdy, serce, życie. Weź głęboki oddech, wierze, że kolejny raz Ci się uda. Pamiętaj, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zgasi twoją świeczkę, ale to tylko od Ciebie zależy czy będziesz trwać w ciemności, czy znów ją zapalisz i rozświetlisz swój szlak.

wtorek, 8 kwietnia 2014

We're not broken just bent and we can learn to love again.

Uwikłana w sieci obojętności nie potrafię spojrzeć im w twarz.
Tym, których kocham, dla których poświęciłabym życie.
Boje się, zwyczajnie się boje.
Życie przypomina mi grę w szachy. Każdy ruch musi być przemyślany i mieć wpływ na "grę".
Wystarczy chwila nieuwagi, a twój ruch zostaje podsumowany słowami "szach mat".
Po zakończonej grze, gdy biegu zdarzeń nie jesteśmy w stanie odwrócić, analizujemy każdy krok naszej rozgrywki. Dostrzegamy błędy jakie my popełniliśmy oraz nasz przeciwnik.
Każda porażka uczy nas czegoś nowego, wystarczy się nie poddawać i walczyć do końca, bo przecież mamy o co.
Na własnych błędach nie uczymy jedynie siebie, ale i innych.
Nie chodzi tu o bilans zysków i strat, kto zawinił bardziej, a kto mniej, ale o to by naprawiać siebie.
Czasami warto spojrzeć na własne wady obiektywnie i zmieniać się dla kogoś, póki mamy dla kogo.
Życie jest w naszych rękach jak każdy ruch pionka na szachownicy, jesteśmy za to w pełni odpowiedzialni, także rozegrajmy te partię jak najlepiej potrafimy.
Zagrajmy z głową, ale nie zagłuszając serca i nie lekceważąc przeciwnika, bo to dzięki niemu mamy o co grać.