Wszystko co chowamy głęboko w sercu, by nikt nam tego nie ukradł jest dodatkowo chronione przez rozum, by nie wyszło na światło dzienne.
Nasze plany, zamiary często okazują się fiaskiem.
Może przywiązujemy do tego zbyt dużą wagę. Jesteśmy egoistami myśląc o własnych marzeniach i nie patrząc na zdanie innych.
Stawiamy kroki ostrożnie jakby ojczyzna była krajem nowo poznanym. Wsłuchujemy się w bicie naszego serca i staramy się trzymać jego rytmu, żyjemy z nim w harmonii.
Poznajemy nowych ludzi i gdy nasz kompan zadrży, boimy się, a naszym obrońcom staje się rozum.
Z czasem uczucie upija serce i doprowadza do stanu nietrzeźwości.
Jesteśmy w stanie zrobić wszystko dla drugiej osoby, ale pozostaje jeszcze jedno " ale ", rozum.
Jedni żałują tego, że ingerował w takim momencie, drudzy zaś niezmiernie się cieszą.
Sami wyznaczamy sobie granice i prawa, jakich się trzymamy lub je łamiemy.
Każdy impuls przechodzący przez nasze ciało, kodowany jest w naszej głowie.
Być może serce da się omotać, ale rozum zawsze stoi na baczności.
Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przegra on wojnę toczoną z sercem.
Stajemy się lepszymi ludźmi, dążymy do zapewnienia drugiej osobie tego co najlepsze, ale gdy nie jesteśmy w stanie to podupadamy, nie mając się czego przytrzymać.
Wtedy czujemy, że ktoś nas łapie. Nie zależy mu na tym co mamy, ale na nas samych.
Możemy określić się mianem szczęściarzy, ale coś trzeba stracić by inne zyskać.
Dlaczego nie można pogodzić dwóch rzeczy ?
Czy lepiej dać odejść niż zatrzymać i trwać w przyjaźni wiedząc, że uczucia wybiegają poza granicę rozumu ?
Czasami warto się cieszyć z tego co się ma, a nie zatracać się w pytaniach, na które nie znamy odpowiedzi.
Ps You raise me up to more than I can be.
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
środa, 25 kwietnia 2012
wtorek, 24 kwietnia 2012
Tracę już grunt, nie mam się czego przytrzymać.
Czy ludzie dają nam powody do tego byśmy wierzyli w ich słowa ?
Kłamstwem plują nam w twarz, a prawdą szydzą z naszego braku wiary w dobro.
Zamiast cieszyć się z naszych sukcesów, ukrycie życzą nam tego co najgorsze.
Co w naszych czasach znaczy słowo "przyjaciel" ?
Wiele ludzi zarzeka się, że jest to osoba, która będzie zagrzewać nas do walki, tymczasem podczas naszego triumfu i ona staje się Judaszem.
Jakie jest ograniczenie ilości i wielkości ran na ciele człowieka, by go nie szpeciły ?
Powierzamy swój los życiu, które miało pielęgnować nas jak matka, ale okazało się być surowym ojcem.
Każdy z nas potrzebuje terapii wstrząsowej, ale także potrzebujemy słońca po burzy.
Nauczmy się słuchać, a dopiero mówić.
Dobro drugiego człowieka powinno być dla nas ważniejsze niż nasze własne.
Niestety to na co możemy liczyć to jedynie kilka nic nieznaczących słów jakie możemy wykrzyczeć sami sobie stojąc przed lustrem.
Upokorzeni przez własną głupotę, opadamy z sił i zatracamy się w używkach.
Co stało się z ludźmi, którzy potrafili rozbawić nas do łez ?
Stoją obok nas lecz już nie jako przyjaciele, ale obcy nam ludzie.
To co łączyło nas kiedyś, teraz jest tylko myślą w naszych głowach.
Dawniej wypowiadane słowa jeszcze dźwięczą w ich uszach, a patrząc na nas widzą wypalający się płomyk w naszych oczach.
Ps Cieszmy się z tego co mamy, a przecież już niedługo maj :)
Kłamstwem plują nam w twarz, a prawdą szydzą z naszego braku wiary w dobro.
Zamiast cieszyć się z naszych sukcesów, ukrycie życzą nam tego co najgorsze.
Co w naszych czasach znaczy słowo "przyjaciel" ?
Wiele ludzi zarzeka się, że jest to osoba, która będzie zagrzewać nas do walki, tymczasem podczas naszego triumfu i ona staje się Judaszem.
Jakie jest ograniczenie ilości i wielkości ran na ciele człowieka, by go nie szpeciły ?
Powierzamy swój los życiu, które miało pielęgnować nas jak matka, ale okazało się być surowym ojcem.
Każdy z nas potrzebuje terapii wstrząsowej, ale także potrzebujemy słońca po burzy.
Nauczmy się słuchać, a dopiero mówić.
Dobro drugiego człowieka powinno być dla nas ważniejsze niż nasze własne.
Niestety to na co możemy liczyć to jedynie kilka nic nieznaczących słów jakie możemy wykrzyczeć sami sobie stojąc przed lustrem.
Upokorzeni przez własną głupotę, opadamy z sił i zatracamy się w używkach.
Co stało się z ludźmi, którzy potrafili rozbawić nas do łez ?
Stoją obok nas lecz już nie jako przyjaciele, ale obcy nam ludzie.
To co łączyło nas kiedyś, teraz jest tylko myślą w naszych głowach.
Dawniej wypowiadane słowa jeszcze dźwięczą w ich uszach, a patrząc na nas widzą wypalający się płomyk w naszych oczach.
Ps Cieszmy się z tego co mamy, a przecież już niedługo maj :)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
I wanna show it all to you the smiles and the fears.
Wmawiamy innym wartości, których sami nie uznajemy.
Popełniamy błędy nie zawsze świadomie, ale pod presją chwili.
Życie na co dzień dostarcza nam małą ilość adrenaliny, a to sprawia, że boimy się rutyny.
Strach przed nią jest gorszy niż ona sama.
Żeby człowiek mógł nam wybaczyć, najpierw musimy wybaczyć sami sobie.
Gnamy do przodu ile sił w nogach, by uciec przed lękiem, mając w głębi duszy nadzieję, że ktoś chwyci nas za rękę i pokaże piękno świata.
Zabierze nas w podróż i każe słuchać szumu fal, a po chwili przeniesie nas na wyżyny pokazując cudowne pasma górskie.
Otwieramy oczy z przekonaniem, że zobaczymy twarz tak dobrze nam znaną, która nosi ciepły uśmiech, rozpromieniający zachmurzone niebo nad naszą głową, ale to tylko złudne nadzieje.
Zbite fragmenty lustra można dopasować, albo zakopać głęboko w ziemi zapominając o tym co kiedyś pokazywało i tak naprawdę wtedy zdajemy sobie sprawę jak wiele wspomnień może przywołać zwykłe lustro.
Zna każdą twarz człowieka, który się w nim przeglądał.
Zna jego charakter i temperament.
Zna kolor oczu, być może to lazurowy błękit, albo ciemny brąz ?
Uwikłani w sieci przeszłości i sparaliżowani jadem teraźniejszości, boimy się postawić krok naprzód.
Warto wskrzesić to co zabiliśmy w sobie, bo jest jeszcze wiara w to, że może być dobrze.
Jeśli los odebrałby nam tą możliwość, czyż nie żałowalibyśmy tego, że odpuściliśmy sobie, bo nie potrafiliśmy schować dumy w kieszeń ?
Życie ściąga z nas najcenniejsze szaty, a zostając w samych skarpetach dostrzegamy, że to one ocieplają nasze stopy i dostarczają ciepło organizmowi podczas gdy nasze mięśnie niezdolne już do pracy, skurczyły się bezwładnie.
Ps I wanna show you the inside so won't you come in ?
Popełniamy błędy nie zawsze świadomie, ale pod presją chwili.
Życie na co dzień dostarcza nam małą ilość adrenaliny, a to sprawia, że boimy się rutyny.
Strach przed nią jest gorszy niż ona sama.
Żeby człowiek mógł nam wybaczyć, najpierw musimy wybaczyć sami sobie.
Gnamy do przodu ile sił w nogach, by uciec przed lękiem, mając w głębi duszy nadzieję, że ktoś chwyci nas za rękę i pokaże piękno świata.
Zabierze nas w podróż i każe słuchać szumu fal, a po chwili przeniesie nas na wyżyny pokazując cudowne pasma górskie.
Otwieramy oczy z przekonaniem, że zobaczymy twarz tak dobrze nam znaną, która nosi ciepły uśmiech, rozpromieniający zachmurzone niebo nad naszą głową, ale to tylko złudne nadzieje.
Zbite fragmenty lustra można dopasować, albo zakopać głęboko w ziemi zapominając o tym co kiedyś pokazywało i tak naprawdę wtedy zdajemy sobie sprawę jak wiele wspomnień może przywołać zwykłe lustro.
Zna każdą twarz człowieka, który się w nim przeglądał.
Zna jego charakter i temperament.
Zna kolor oczu, być może to lazurowy błękit, albo ciemny brąz ?
Uwikłani w sieci przeszłości i sparaliżowani jadem teraźniejszości, boimy się postawić krok naprzód.
Warto wskrzesić to co zabiliśmy w sobie, bo jest jeszcze wiara w to, że może być dobrze.
Jeśli los odebrałby nam tą możliwość, czyż nie żałowalibyśmy tego, że odpuściliśmy sobie, bo nie potrafiliśmy schować dumy w kieszeń ?
Życie ściąga z nas najcenniejsze szaty, a zostając w samych skarpetach dostrzegamy, że to one ocieplają nasze stopy i dostarczają ciepło organizmowi podczas gdy nasze mięśnie niezdolne już do pracy, skurczyły się bezwładnie.
Ps I wanna show you the inside so won't you come in ?
niedziela, 8 kwietnia 2012
I loved you since I knew ya .
Biegła ile sił w płucach i była pewna, że zdąży.
Jak zwykle 5 minut spóźnienia na uczelni stanowiło u niej rutynową czynność.
Musiała mieć wyjątkowego pecha tego dnia, bo kierowca autobusu zamknął jej drzwi tuż przed nosem.
Na pewno mścił się za ostatni nocny incydent, którego był świadkiem.
Odwróciła się, uderzając ręką o stojącą tuż obok latarnię.
Jakież było jej zdziwienie, gdy w jednej chwili znalazła się na ziemi patrząc na piękną brunetkę, która niezdarnie wpadła na nią, łudząc się zapewne, że też zdąży na autobus.
Wtuliła się w pierś swej ofiary i zaczęła płakać.
- Jeśli to Panią pocieszy to mi też uciekł autobus, a w dodatku leży na mnie 56 kg żywego ciała.
- 56 ?!
- Ale za to pięknego ciała.
- 56 ?!
- Okej, 54 ?
- 54 ?!
- Ma Pani rację, siła uderzenia zwiększyła wagę i dało mi się to we znaki.
Kobieta zaniosła się jeszcze większym płaczem.
- Nie chciałam Pani urazić. Bardziej zależało mi na pocieszeniu, ewentualnym rozbawieniu, ale chyba mi to nie wyszło, nie ?
Brunetka uniosła głowę i rzuciła pogardliwe spojrzenie.
O zgrozo, do tego jeszcze uniosła wargę w akcie zażenowania.
- Okej, czyli nie wyszło. W takim razie, może dałaby się Pani wyciągnąć na herbatę ? W pobliżu jest całkiem fajna herbaciarnia.
Kobieta znów uniosła głowę, ale jej mimika twarzy była nieprzewidywalna.
- Błagam, nie ! Wystarczy, że powie Pani "nie", ale niech pani nie okazuje zażenowania.
W tym momencie na jej twarzy pojawił się uśmiech i możecie mi wierzyć lub nie, ale jej oczy zabłyszczały jak dwa szkiełka.
- Nie lubię się spóźniać, więc może dzień wolnego od nauki dobrze mi zrobi.
Herbata to chyba dobry pomysł w ten chłodny dzień.
Wstała i pomogła drugiej kobiecie podnieść się z ziemi.
- Jestem Kate, miło było mieć miękkie lądowanie.
- Służę pomocą.
- Nie przedstawiłaś mi się.
- Owszem, jesteś całkiem spostrzegawcza.
- Nie musisz być złośliwa, a poza tym kulturalnie by było się przestawić.
- Tak uważasz ?
- Tak.
- A kto Ci powiedział, że jestem kulturalna ?
- Nikt, ale każdy człowiek powinien mieć odrobinę kultury.
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Więc jak mam się do Ciebie zwracać ?
- Traktuj mnie jak człowieka.
- Więc niech mi człowiek powie czy daleko jest ta herbaciarnia ?
- Widzę, że humor się poprawił, cieszę się.
Nie wiedziałam, że tak działam na kobiety. Jakieś 5 minut drogi stąd.
- Zapewne jesteś typem zadufanej w sobie, niezależnej kobiety, jednym słowem Narcyz.
- Nie znasz mnie na tyle dobrze.
Całkiem dobrze kombinujesz, ale dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
Herbaciarnię stanowiło małe pomieszczenie, może 42 m2.
Cztery stoliczki, a przy każdym stały po dwa foteliki.
Miła atmosfera dała się odczuć tuż po wejściu.
Spokojna muzyka nadawała temu miejscu uroku, a dla urozmaicenia na ścianach wisiały zdjęcia młodych fotografów.
- Piękne miejsce, takie pełne ciepła.
- Chyba włączyli ogrzewanie.
- Nie o to mi chodzi, musiałaś prawda ?
- Tak, wychodzi na to, że troszkę mnie już znasz. Czego się napijesz ?
- Herbaty.
- No widzę, że moje towarzystwo Ci się udziela. Konkretniej ?
- Mam słabość do zwykłej herbaty z cytryną.
- Ale tu nie ma takiej.
- Zrób więc tak, żeby była.
- Jak na pierwszą randkę to wydaje mi się, że za dużo wymagasz. Kupię Ci dom, jacht, samochód, samolot, cokolwiek, ale nie każ mi tego robić.
- Po pierwsze dałam się tu zaprosić i poświęciłam Ci swój czas, a powinnam być na uczelni, a po drugie innej nie pijam. Ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach.
- To teraz jest wyjątkowa sytuacja.
- Wcale nie i dobrze o tym wiesz.
- Jak to nie ? Wpadłaś na kobietę z pięknymi oczami, która zaprosiła Cię na herbatę w tak magicznym miejscu, a do tego ma wysublimowane poczucie humoru.
- Troszkę przesadzasz, nie uważasz ?
- No dobrze, z cytryną ?
- Tak.
- Ale przyznaj, oczy mam piękne.
- Pójdziesz już ?
- Matko, jak Ty marudzisz. Dobrze, już idę.
Spotkanie dwóch różnych światów. Jedni nazwą to apokalipsą, a inni połączeniem dwóch komplementarnych dusz.
Kate zaczęła myśleć o oczach " człowieka ".
Nie wiedziała nawet jak się nazywa, a mimo to zaintrygowała ją nowo poznana kobieta.
- Zawsze musisz postawić na swoim ?
- Masz piękne oczy.
- Mówisz to po to, by było mi miło.
- Wcale nie. Mogłabym utonąć w tym lazurowym błękicie.
- W takim razie dziękuję.
- Nie możesz być Narcyzem.
- Skąd ta nagła zmiana zdania ?
- Narcyz nie używa takich słów.
- Słuszna uwaga.
- Dziękuję za herbatę.
- Z trudem uszłam z życiem, widziałaś jak wygrażała mi nożem przy krojeniu cytryny ?
- Jakoś nie bardzo.
- Więc to oznacza, że spuściłaś mnie z oczu, a jakbym uciekła ?
- Nie zrobiłabyś tego.
- Dlaczego tak uważasz ?
- Bo jakbym nie zrobiła na Tobie wrażenia, nie przyprowadziłabyś mnie w to miejsce.
Dobrze znasz kobietę za ladą więc często tu bywasz.
- Raz na jakiś czas.
- Więc to miejsce coś dla Ciebie znaczy.
- Po prostu lubię herbatę i dlatego tu przychodzę.
- Jest mnóstwo innych herbaciarni w mieście.
- Ale ta jest wyjątkowa.
- Właśnie o to mi chodziło.
Z głośników dobiegała piosenka, której brzmienie sprowokowało ciało kobiet do przeszywających dreszczy.
Co rodziło się w ich głowach ?
Jakie uczucie zamieszkało w ich sercach ?
Zbyt dumne by się przyznać.
Lokal wypełnił się oparami z zaparzonej herbaty.
Mimo, że była jeszcze gorąca nie mogły się powstrzymać by czekać na jej skosztowanie.
Może jednak łudziły się, że ugaszą uczucia jakie rozpalały ich ciała.
Kate przerwała kontemplacje i spojrzała na kobietę siedzącą naprzeciwko.
- Pozwól, że Cię opuszczę na moment.
- Jasne, nie ma sprawy.
Nie trwało to więcej niż 5 minut jak Kate wyszła z toalety, a przy stoliku nikogo już nie było oprócz serwetki z nabazgranym flamastrem napisem.
" Rachunek jest opłacony.
To samo miejsce, ten sam stolik o 20.
Będę czekać.
Alex "
Uśmiechnęła się, zarzuciła na siebie płaszcz i tanecznym krokiem wyszła, rzucając właścicielce lokalu ciepłe spojrzenie i słowa pożegnania.
Jak zwykle 5 minut spóźnienia na uczelni stanowiło u niej rutynową czynność.
Musiała mieć wyjątkowego pecha tego dnia, bo kierowca autobusu zamknął jej drzwi tuż przed nosem.
Na pewno mścił się za ostatni nocny incydent, którego był świadkiem.
Odwróciła się, uderzając ręką o stojącą tuż obok latarnię.
Jakież było jej zdziwienie, gdy w jednej chwili znalazła się na ziemi patrząc na piękną brunetkę, która niezdarnie wpadła na nią, łudząc się zapewne, że też zdąży na autobus.
Wtuliła się w pierś swej ofiary i zaczęła płakać.
- Jeśli to Panią pocieszy to mi też uciekł autobus, a w dodatku leży na mnie 56 kg żywego ciała.
- 56 ?!
- Ale za to pięknego ciała.
- 56 ?!
- Okej, 54 ?
- 54 ?!
- Ma Pani rację, siła uderzenia zwiększyła wagę i dało mi się to we znaki.
Kobieta zaniosła się jeszcze większym płaczem.
- Nie chciałam Pani urazić. Bardziej zależało mi na pocieszeniu, ewentualnym rozbawieniu, ale chyba mi to nie wyszło, nie ?
Brunetka uniosła głowę i rzuciła pogardliwe spojrzenie.
O zgrozo, do tego jeszcze uniosła wargę w akcie zażenowania.
- Okej, czyli nie wyszło. W takim razie, może dałaby się Pani wyciągnąć na herbatę ? W pobliżu jest całkiem fajna herbaciarnia.
Kobieta znów uniosła głowę, ale jej mimika twarzy była nieprzewidywalna.
- Błagam, nie ! Wystarczy, że powie Pani "nie", ale niech pani nie okazuje zażenowania.
W tym momencie na jej twarzy pojawił się uśmiech i możecie mi wierzyć lub nie, ale jej oczy zabłyszczały jak dwa szkiełka.
- Nie lubię się spóźniać, więc może dzień wolnego od nauki dobrze mi zrobi.
Herbata to chyba dobry pomysł w ten chłodny dzień.
Wstała i pomogła drugiej kobiecie podnieść się z ziemi.
- Jestem Kate, miło było mieć miękkie lądowanie.
- Służę pomocą.
- Nie przedstawiłaś mi się.
- Owszem, jesteś całkiem spostrzegawcza.
- Nie musisz być złośliwa, a poza tym kulturalnie by było się przestawić.
- Tak uważasz ?
- Tak.
- A kto Ci powiedział, że jestem kulturalna ?
- Nikt, ale każdy człowiek powinien mieć odrobinę kultury.
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Więc jak mam się do Ciebie zwracać ?
- Traktuj mnie jak człowieka.
- Więc niech mi człowiek powie czy daleko jest ta herbaciarnia ?
- Widzę, że humor się poprawił, cieszę się.
Nie wiedziałam, że tak działam na kobiety. Jakieś 5 minut drogi stąd.
- Zapewne jesteś typem zadufanej w sobie, niezależnej kobiety, jednym słowem Narcyz.
- Nie znasz mnie na tyle dobrze.
Całkiem dobrze kombinujesz, ale dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
Herbaciarnię stanowiło małe pomieszczenie, może 42 m2.
Cztery stoliczki, a przy każdym stały po dwa foteliki.
Miła atmosfera dała się odczuć tuż po wejściu.
Spokojna muzyka nadawała temu miejscu uroku, a dla urozmaicenia na ścianach wisiały zdjęcia młodych fotografów.
- Piękne miejsce, takie pełne ciepła.
- Chyba włączyli ogrzewanie.
- Nie o to mi chodzi, musiałaś prawda ?
- Tak, wychodzi na to, że troszkę mnie już znasz. Czego się napijesz ?
- Herbaty.
- No widzę, że moje towarzystwo Ci się udziela. Konkretniej ?
- Mam słabość do zwykłej herbaty z cytryną.
- Ale tu nie ma takiej.
- Zrób więc tak, żeby była.
- Jak na pierwszą randkę to wydaje mi się, że za dużo wymagasz. Kupię Ci dom, jacht, samochód, samolot, cokolwiek, ale nie każ mi tego robić.
- Po pierwsze dałam się tu zaprosić i poświęciłam Ci swój czas, a powinnam być na uczelni, a po drugie innej nie pijam. Ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach.
- To teraz jest wyjątkowa sytuacja.
- Wcale nie i dobrze o tym wiesz.
- Jak to nie ? Wpadłaś na kobietę z pięknymi oczami, która zaprosiła Cię na herbatę w tak magicznym miejscu, a do tego ma wysublimowane poczucie humoru.
- Troszkę przesadzasz, nie uważasz ?
- No dobrze, z cytryną ?
- Tak.
- Ale przyznaj, oczy mam piękne.
- Pójdziesz już ?
- Matko, jak Ty marudzisz. Dobrze, już idę.
Spotkanie dwóch różnych światów. Jedni nazwą to apokalipsą, a inni połączeniem dwóch komplementarnych dusz.
Kate zaczęła myśleć o oczach " człowieka ".
Nie wiedziała nawet jak się nazywa, a mimo to zaintrygowała ją nowo poznana kobieta.
- Zawsze musisz postawić na swoim ?
- Masz piękne oczy.
- Mówisz to po to, by było mi miło.
- Wcale nie. Mogłabym utonąć w tym lazurowym błękicie.
- W takim razie dziękuję.
- Nie możesz być Narcyzem.
- Skąd ta nagła zmiana zdania ?
- Narcyz nie używa takich słów.
- Słuszna uwaga.
- Dziękuję za herbatę.
- Z trudem uszłam z życiem, widziałaś jak wygrażała mi nożem przy krojeniu cytryny ?
- Jakoś nie bardzo.
- Więc to oznacza, że spuściłaś mnie z oczu, a jakbym uciekła ?
- Nie zrobiłabyś tego.
- Dlaczego tak uważasz ?
- Bo jakbym nie zrobiła na Tobie wrażenia, nie przyprowadziłabyś mnie w to miejsce.
Dobrze znasz kobietę za ladą więc często tu bywasz.
- Raz na jakiś czas.
- Więc to miejsce coś dla Ciebie znaczy.
- Po prostu lubię herbatę i dlatego tu przychodzę.
- Jest mnóstwo innych herbaciarni w mieście.
- Ale ta jest wyjątkowa.
- Właśnie o to mi chodziło.
Z głośników dobiegała piosenka, której brzmienie sprowokowało ciało kobiet do przeszywających dreszczy.
Co rodziło się w ich głowach ?
Jakie uczucie zamieszkało w ich sercach ?
Zbyt dumne by się przyznać.
Lokal wypełnił się oparami z zaparzonej herbaty.
Mimo, że była jeszcze gorąca nie mogły się powstrzymać by czekać na jej skosztowanie.
Może jednak łudziły się, że ugaszą uczucia jakie rozpalały ich ciała.
Kate przerwała kontemplacje i spojrzała na kobietę siedzącą naprzeciwko.
- Pozwól, że Cię opuszczę na moment.
- Jasne, nie ma sprawy.
Nie trwało to więcej niż 5 minut jak Kate wyszła z toalety, a przy stoliku nikogo już nie było oprócz serwetki z nabazgranym flamastrem napisem.
" Rachunek jest opłacony.
To samo miejsce, ten sam stolik o 20.
Będę czekać.
Alex "
Uśmiechnęła się, zarzuciła na siebie płaszcz i tanecznym krokiem wyszła, rzucając właścicielce lokalu ciepłe spojrzenie i słowa pożegnania.
piątek, 6 kwietnia 2012
Waiting here in line hoping that I'll find what I've been chasing.
" Dziewczyna rzuciła
wyzwanie swojemu chłopakowi aby przeżył jeden dzień bez niej . Powiedziała , by
się z nią nie komunikował , a jeśli zawali to będzie go kochać już na zawsze .
Chłopak zgodził się przyjąć to wyzwanie . Nie napisał do dziewczyny ani jednego
sms - a , nie wykonał ani jednego połączenia , tak jakby nigdy się nie znali .
Dziewczynie pozostały 24 godziny życia , ponieważ umierała na raka . Następnego
dnia poszedł do dziewczyny i chciał powiedzieć '' zrobiłem to Kochanie ''
zamiast tego łzy spływały mu po policzkach , ponieważ zobaczył swoją dziewczyną
leżącą w trumnie z dopiskiem '' Zrobiłeś to Skarbie . Teraz rób to codziennie .
Kocham Cię . ''
Każdego dnia większość z nas zastanawia się jak powinno wyglądać nasze życie.
Czy powinniśmy prowadzić je według dekalogu, a może po prostu w zgodzie z własnym sumieniem.
Może warto sprowokować los do zwiększenia adrenaliny ?
Nie pytajmy mędrców, mistrzów czy Boga czym jest życie.
Każdy z nas powinien przeżyć je w zachwycie jako szczęśliwy człowiek.
Aby cokolwiek otrzymać musimy dać coś w zamian.
Poświęćmy swój czas, wysiłek i wejdźmy na najwyższy szczyt by dojrzeć piękno pasm górskich.
Zanurzmy się w morzu by poczuć jak sól osadza się na naszym ciele, a my stanowimy jedność z żywiołem.
Wyjdźmy z domu w wietrzny dzień i poczujmy jak wiatr tańczy nam we włosach.
Warto planować życie, bo po to są marzenia, ale czasami nie jesteśmy przygotowani na to co przyniesie nam nowy dzień.
Cieszmy się z najdrobniejszych rzeczy i żyjmy tak jakby jutro świat miał się skończyć, chwytając chwile ulotne. Gdy skumulujemy małe kroki będą one stanowić milowy skok w dal.
Spieszmy się, bo może nawet teraz śmierć wyjdzie z nami na długi spacer z którego możemy już nie wrócić.
Ps Jesteś sensem mojego życia, Gapciu. :*
Każdego dnia większość z nas zastanawia się jak powinno wyglądać nasze życie.
Czy powinniśmy prowadzić je według dekalogu, a może po prostu w zgodzie z własnym sumieniem.
Może warto sprowokować los do zwiększenia adrenaliny ?
Nie pytajmy mędrców, mistrzów czy Boga czym jest życie.
Każdy z nas powinien przeżyć je w zachwycie jako szczęśliwy człowiek.
Aby cokolwiek otrzymać musimy dać coś w zamian.
Poświęćmy swój czas, wysiłek i wejdźmy na najwyższy szczyt by dojrzeć piękno pasm górskich.
Zanurzmy się w morzu by poczuć jak sól osadza się na naszym ciele, a my stanowimy jedność z żywiołem.
Wyjdźmy z domu w wietrzny dzień i poczujmy jak wiatr tańczy nam we włosach.
Warto planować życie, bo po to są marzenia, ale czasami nie jesteśmy przygotowani na to co przyniesie nam nowy dzień.
Cieszmy się z najdrobniejszych rzeczy i żyjmy tak jakby jutro świat miał się skończyć, chwytając chwile ulotne. Gdy skumulujemy małe kroki będą one stanowić milowy skok w dal.
Spieszmy się, bo może nawet teraz śmierć wyjdzie z nami na długi spacer z którego możemy już nie wrócić.
Ps Jesteś sensem mojego życia, Gapciu. :*
środa, 4 kwietnia 2012
Kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.
Silna, niezależna, na pozór zawsze uśmiechnięta, ale oprócz tego jest jeszcze coś co wyróżnia ją spośród tłumu.
Jest osobą niepełnosprawną.
Wiadome jest, że los rzuca nam kłody pod nogi.
Wraz z podmuchem wiatru zrównuje nas z ziemią i korzeniami najstarszych drzew przykuwa do podłoża, blokując jakikolwiek, choćby najmniejszy ruch.
Zakładając, że wywrócimy się na krętej drodze to mimo wszystko, zazwyczaj wychodzimy z tego bez szwanku i bez większych problemów możemy sami wstać, przeciwstawiając się światu, który chce nas upokorzyć.
Jeśli jednak zdarzyłoby się to osobie niepełnosprawnej, aby wstać potrzebowałaby pomocnej dłoni, a najlepiej dwóch silnych ramion.
Wszystko jest zakodowane w naszej psychice i to od nas zależy czy poddamy się w połowie drogi, czy będziemy walczyć o to co osiągnąć jeszcze możemy.
Każdy z nas miewa dni gorsze i lepsze, upadki i wzloty, ale jak skonstruowana jest psychika człowieka z ograniczeniami ruchowymi ?
Czy uzbrojona jest w dodatkowe instynkty samozachowawcze ?
Może sprawy, które na pozór nam wydają się błahe dla nich stanowią źródło cierpienia.
Warto brać z nich przykład, bo gdy zapłonie iskra nadziei w ich sercu podsycają ogień, wzniecając pożar i walczą do końca, by osiągnąć to na czym naprawde im zależy.
Ps Juniorce...
Jest osobą niepełnosprawną.
Wiadome jest, że los rzuca nam kłody pod nogi.
Wraz z podmuchem wiatru zrównuje nas z ziemią i korzeniami najstarszych drzew przykuwa do podłoża, blokując jakikolwiek, choćby najmniejszy ruch.
Zakładając, że wywrócimy się na krętej drodze to mimo wszystko, zazwyczaj wychodzimy z tego bez szwanku i bez większych problemów możemy sami wstać, przeciwstawiając się światu, który chce nas upokorzyć.
Jeśli jednak zdarzyłoby się to osobie niepełnosprawnej, aby wstać potrzebowałaby pomocnej dłoni, a najlepiej dwóch silnych ramion.
Wszystko jest zakodowane w naszej psychice i to od nas zależy czy poddamy się w połowie drogi, czy będziemy walczyć o to co osiągnąć jeszcze możemy.
Każdy z nas miewa dni gorsze i lepsze, upadki i wzloty, ale jak skonstruowana jest psychika człowieka z ograniczeniami ruchowymi ?
Czy uzbrojona jest w dodatkowe instynkty samozachowawcze ?
Może sprawy, które na pozór nam wydają się błahe dla nich stanowią źródło cierpienia.
Warto brać z nich przykład, bo gdy zapłonie iskra nadziei w ich sercu podsycają ogień, wzniecając pożar i walczą do końca, by osiągnąć to na czym naprawde im zależy.
Ps Juniorce...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)