Biegła ile sił w płucach i była pewna, że zdąży.
Jak zwykle 5 minut spóźnienia na uczelni stanowiło u niej rutynową czynność.
Musiała mieć wyjątkowego pecha tego dnia, bo kierowca autobusu zamknął jej drzwi tuż przed nosem.
Na pewno mścił się za ostatni nocny incydent, którego był świadkiem.
Odwróciła się, uderzając ręką o stojącą tuż obok latarnię.
Jakież było jej zdziwienie, gdy w jednej chwili znalazła się na ziemi patrząc na piękną brunetkę, która niezdarnie wpadła na nią, łudząc się zapewne, że też zdąży na autobus.
Wtuliła się w pierś swej ofiary i zaczęła płakać.
- Jeśli to Panią pocieszy to mi też uciekł autobus, a w dodatku leży na mnie 56 kg żywego ciała.
- 56 ?!
- Ale za to pięknego ciała.
- 56 ?!
- Okej, 54 ?
- 54 ?!
- Ma Pani rację, siła uderzenia zwiększyła wagę i dało mi się to we znaki.
Kobieta zaniosła się jeszcze większym płaczem.
- Nie chciałam Pani urazić. Bardziej zależało mi na pocieszeniu, ewentualnym rozbawieniu, ale chyba mi to nie wyszło, nie ?
Brunetka uniosła głowę i rzuciła pogardliwe spojrzenie.
O zgrozo, do tego jeszcze uniosła wargę w akcie zażenowania.
- Okej, czyli nie wyszło. W takim razie, może dałaby się Pani wyciągnąć na herbatę ? W pobliżu jest całkiem fajna herbaciarnia.
Kobieta znów uniosła głowę, ale jej mimika twarzy była nieprzewidywalna.
- Błagam, nie ! Wystarczy, że powie Pani "nie", ale niech pani nie okazuje zażenowania.
W tym momencie na jej twarzy pojawił się uśmiech i możecie mi wierzyć lub nie, ale jej oczy zabłyszczały jak dwa szkiełka.
- Nie lubię się spóźniać, więc może dzień wolnego od nauki dobrze mi zrobi.
Herbata to chyba dobry pomysł w ten chłodny dzień.
Wstała i pomogła drugiej kobiecie podnieść się z ziemi.
- Jestem Kate, miło było mieć miękkie lądowanie.
- Służę pomocą.
- Nie przedstawiłaś mi się.
- Owszem, jesteś całkiem spostrzegawcza.
- Nie musisz być złośliwa, a poza tym kulturalnie by było się przestawić.
- Tak uważasz ?
- Tak.
- A kto Ci powiedział, że jestem kulturalna ?
- Nikt, ale każdy człowiek powinien mieć odrobinę kultury.
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Więc jak mam się do Ciebie zwracać ?
- Traktuj mnie jak człowieka.
- Więc niech mi człowiek powie czy daleko jest ta herbaciarnia ?
- Widzę, że humor się poprawił, cieszę się.
Nie wiedziałam, że tak działam na kobiety. Jakieś 5 minut drogi stąd.
- Zapewne jesteś typem zadufanej w sobie, niezależnej kobiety, jednym słowem Narcyz.
- Nie znasz mnie na tyle dobrze.
Całkiem dobrze kombinujesz, ale dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
Herbaciarnię stanowiło małe pomieszczenie, może 42 m2.
Cztery stoliczki, a przy każdym stały po dwa foteliki.
Miła atmosfera dała się odczuć tuż po wejściu.
Spokojna muzyka nadawała temu miejscu uroku, a dla urozmaicenia na ścianach wisiały zdjęcia młodych fotografów.
- Piękne miejsce, takie pełne ciepła.
- Chyba włączyli ogrzewanie.
- Nie o to mi chodzi, musiałaś prawda ?
- Tak, wychodzi na to, że troszkę mnie już znasz. Czego się napijesz ?
- Herbaty.
- No widzę, że moje towarzystwo Ci się udziela. Konkretniej ?
- Mam słabość do zwykłej herbaty z cytryną.
- Ale tu nie ma takiej.
- Zrób więc tak, żeby była.
- Jak na pierwszą randkę to wydaje mi się, że za dużo wymagasz. Kupię Ci dom, jacht, samochód, samolot, cokolwiek, ale nie każ mi tego robić.
- Po pierwsze dałam się tu zaprosić i poświęciłam Ci swój czas, a powinnam być na uczelni, a po drugie innej nie pijam. Ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach.
- To teraz jest wyjątkowa sytuacja.
- Wcale nie i dobrze o tym wiesz.
- Jak to nie ? Wpadłaś na kobietę z pięknymi oczami, która zaprosiła Cię na herbatę w tak magicznym miejscu, a do tego ma wysublimowane poczucie humoru.
- Troszkę przesadzasz, nie uważasz ?
- No dobrze, z cytryną ?
- Tak.
- Ale przyznaj, oczy mam piękne.
- Pójdziesz już ?
- Matko, jak Ty marudzisz. Dobrze, już idę.
Spotkanie dwóch różnych światów. Jedni nazwą to apokalipsą, a inni połączeniem dwóch komplementarnych dusz.
Kate zaczęła myśleć o oczach " człowieka ".
Nie wiedziała nawet jak się nazywa, a mimo to zaintrygowała ją nowo poznana kobieta.
- Zawsze musisz postawić na swoim ?
- Masz piękne oczy.
- Mówisz to po to, by było mi miło.
- Wcale nie. Mogłabym utonąć w tym lazurowym błękicie.
- W takim razie dziękuję.
- Nie możesz być Narcyzem.
- Skąd ta nagła zmiana zdania ?
- Narcyz nie używa takich słów.
- Słuszna uwaga.
- Dziękuję za herbatę.
- Z trudem uszłam z życiem, widziałaś jak wygrażała mi nożem przy krojeniu cytryny ?
- Jakoś nie bardzo.
- Więc to oznacza, że spuściłaś mnie z oczu, a jakbym uciekła ?
- Nie zrobiłabyś tego.
- Dlaczego tak uważasz ?
- Bo jakbym nie zrobiła na Tobie wrażenia, nie przyprowadziłabyś mnie w to miejsce.
Dobrze znasz kobietę za ladą więc często tu bywasz.
- Raz na jakiś czas.
- Więc to miejsce coś dla Ciebie znaczy.
- Po prostu lubię herbatę i dlatego tu przychodzę.
- Jest mnóstwo innych herbaciarni w mieście.
- Ale ta jest wyjątkowa.
- Właśnie o to mi chodziło.
Z głośników dobiegała piosenka, której brzmienie sprowokowało ciało kobiet do przeszywających dreszczy.
Co rodziło się w ich głowach ?
Jakie uczucie zamieszkało w ich sercach ?
Zbyt dumne by się przyznać.
Lokal wypełnił się oparami z zaparzonej herbaty.
Mimo, że była jeszcze gorąca nie mogły się powstrzymać by czekać na jej skosztowanie.
Może jednak łudziły się, że ugaszą uczucia jakie rozpalały ich ciała.
Kate przerwała kontemplacje i spojrzała na kobietę siedzącą naprzeciwko.
- Pozwól, że Cię opuszczę na moment.
- Jasne, nie ma sprawy.
Nie trwało to więcej niż 5 minut jak Kate wyszła z toalety, a przy stoliku nikogo już nie było oprócz serwetki z nabazgranym flamastrem napisem.
" Rachunek jest opłacony.
To samo miejsce, ten sam stolik o 20.
Będę czekać.
Alex "
Uśmiechnęła się, zarzuciła na siebie płaszcz i tanecznym krokiem wyszła, rzucając właścicielce lokalu ciepłe spojrzenie i słowa pożegnania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz