poniedziałek, 23 kwietnia 2012

I wanna show it all to you the smiles and the fears.

Wmawiamy innym wartości, których sami nie uznajemy.
Popełniamy błędy nie zawsze świadomie, ale pod presją chwili.
Życie na co dzień  dostarcza nam małą ilość adrenaliny, a to sprawia, że boimy się rutyny.
Strach przed nią jest gorszy niż ona sama.
Żeby człowiek mógł nam wybaczyć, najpierw musimy wybaczyć sami sobie.
Gnamy do przodu ile sił w nogach, by uciec przed lękiem, mając w głębi duszy nadzieję, że ktoś chwyci nas za rękę i pokaże piękno świata.
Zabierze nas w podróż i każe słuchać szumu fal, a po chwili przeniesie nas na wyżyny pokazując cudowne pasma górskie.
Otwieramy oczy z przekonaniem, że zobaczymy twarz tak dobrze nam znaną, która nosi ciepły uśmiech, rozpromieniający zachmurzone niebo nad naszą głową, ale to tylko złudne nadzieje.
Zbite fragmenty lustra można dopasować, albo zakopać głęboko w ziemi zapominając o tym co kiedyś pokazywało i tak naprawdę wtedy zdajemy sobie sprawę jak wiele wspomnień może przywołać zwykłe lustro.
Zna każdą twarz człowieka, który się w nim przeglądał.
Zna jego charakter i temperament.
Zna kolor oczu, być może to lazurowy błękit, albo ciemny brąz ?
Uwikłani w sieci przeszłości i sparaliżowani jadem teraźniejszości, boimy się postawić krok naprzód.
Warto wskrzesić to co zabiliśmy w sobie, bo jest jeszcze wiara w to, że może być dobrze.
Jeśli los odebrałby nam tą możliwość, czyż nie żałowalibyśmy tego, że odpuściliśmy sobie, bo nie potrafiliśmy schować dumy w kieszeń ?
Życie ściąga z nas najcenniejsze szaty, a zostając w samych skarpetach dostrzegamy, że to one ocieplają nasze stopy i dostarczają ciepło organizmowi podczas gdy nasze mięśnie niezdolne już do pracy, skurczyły się bezwładnie.

Ps I wanna show you the inside so won't you come in ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz