Wmawiamy innym wartości, których sami nie uznajemy.
Popełniamy błędy nie zawsze świadomie, ale pod presją chwili.
Życie na co dzień dostarcza nam małą ilość adrenaliny, a to sprawia, że boimy się rutyny.
Strach przed nią jest gorszy niż ona sama.
Żeby człowiek mógł nam wybaczyć, najpierw musimy wybaczyć sami sobie.
Gnamy do przodu ile sił w nogach, by uciec przed lękiem, mając w głębi duszy nadzieję, że ktoś chwyci nas za rękę i pokaże piękno świata.
Zabierze nas w podróż i każe słuchać szumu fal, a po chwili przeniesie nas na wyżyny pokazując cudowne pasma górskie.
Otwieramy oczy z przekonaniem, że zobaczymy twarz tak dobrze nam znaną, która nosi ciepły uśmiech, rozpromieniający zachmurzone niebo nad naszą głową, ale to tylko złudne nadzieje.
Zbite fragmenty lustra można dopasować, albo zakopać głęboko w ziemi zapominając o tym co kiedyś pokazywało i tak naprawdę wtedy zdajemy sobie sprawę jak wiele wspomnień może przywołać zwykłe lustro.
Zna każdą twarz człowieka, który się w nim przeglądał.
Zna jego charakter i temperament.
Zna kolor oczu, być może to lazurowy błękit, albo ciemny brąz ?
Uwikłani w sieci przeszłości i sparaliżowani jadem teraźniejszości, boimy się postawić krok naprzód.
Warto wskrzesić to co zabiliśmy w sobie, bo jest jeszcze wiara w to, że może być dobrze.
Jeśli los odebrałby nam tą możliwość, czyż nie żałowalibyśmy tego, że odpuściliśmy sobie, bo nie potrafiliśmy schować dumy w kieszeń ?
Życie ściąga z nas najcenniejsze szaty, a zostając w samych skarpetach dostrzegamy, że to one ocieplają nasze stopy i dostarczają ciepło organizmowi podczas gdy nasze mięśnie niezdolne już do pracy, skurczyły się bezwładnie.
Ps I wanna show you the inside so won't you come in ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz