Tracąc kontrole nad swoim życiem czujemy się jak kamień, który rzucony jak najdalej wpada do wody i idzie na dno.
Ciężkie brzemię ciążące na nas jak klątwa przytłacza nas swoim ogromem i tracimy wiarę, tracimy nadzieję.
Na dnie jeziora nie dostrzegamy promieni słońca, jedynie mętną rzeczywistość, rutynę, która nic nie wnosi do naszego życia.
Pisząc zastanawiam się czy właściwe jest porównanie człowieka do kamyka.
Czujemy pustkę w sobie, uznajemy, że jesteśmy niezdolni by kochać, ale powstaje tu pewna sprzeczność.
Bo jeśli czujemy pustkę to jesteśmy w stanie odczuć każde inne uczucie.
Człowiek jest jak kwiat, który potrzebuje słońca i wody by rozkwitnąć.
Czujemy, że umieramy, bo ktoś zabiera nam źródło energii, a nie jesteśmy w stanie wytworzyć w sobie tyle sztucznego uczucia, które podtrzymałoby nas przy życiu.
Ostatkiem sił zwracamy się do słońca, wspominając wszystko co nas dotknęło, poruszyło nasze serca, naznaczyło naszą psychikę setkami blizn.
Szykując się na pewną śmierć, odczuwamy ból.
Nie jest on jednak negatywny, bo czujemy czyjąś obecność. Czujemy, że nie jesteśmy sami.
Z tej samej łodygi, a czasem nawet i obok wyrasta piękny kwiat, który swoją wiarą, siłą i radością napędza nas do życia.
O swoje trzeba walczyć mimo,że ludzie chcą byś czuł się jak kamień.
Wbrew rozsądkowi pniemy się ku górze, znów pełni marzeń.
Wzbudzamy zachwyt w tych co nas rozumieją i zazdroszczą nam wiary.
Wywołujemy śmiech spowodowany naiwnością, którą naznaczyli nas Ci, którzy nie pojmą naszego celu.
Nie oczekując nic od życia, nie myśląc o tym co było, nie planując przyszłości, chcę podziękować komuś, kto na nowo uczy mnie wiary we własne możliwości.
Dziękuję, Paula.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz