piątek, 6 grudnia 2013

Dream of paradise.

Siedziała naprzeciwko, nie wypowiadając ani słowa błądziła wzrokiem szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia.
Trafiła na moje spojrzenie.
Było tak przenikliwe, łamiące z impetem każdą barierę mojego umysłu.
Mimo tego delikatnie dotykała mojej duszy.
Strach wytworzony przez samokontrolny mechanizm, został zastąpiony wtórnym uczuciem spokoju i ulgi.
Ruchem powiek opowiadała mi historie, których nikt inny wcześniej nie słyszał.
Jej oczy były pełne nadziei, ale także wielu obaw i niedopowiedzeń.
Wtedy zrozumiałam sens słów - "nikt tak pięknie nie mówił że się boi miłości".
Karmiona szczęściem zaspokajała swój głód, ale nigdy się nie najadała, by nie zgubić się w swej zachłanności.
Opowiadała o lesie, który bogaty w barwy jesienne tak bardzo koił jej duszę.
Jej uśmiech był porównywalny z radością malującą się na twarzy dziecka, ciepły i szczery.
Rzuciła koło ratunkowe bym nie zatraciła się w oceanie własnego cynizmu i uratowała mnie od całkowitego zepsucia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz