Stała tuż obok niej, w milczeniu, patrzyła w jej oczy, w których widziała światło, które mogło rozświetlić szlak, którym kroczyła lub zgubić ją i w najmniej oczekiwanym momencie zgasnąć.
Zmarszczyła czoło, kierując swój wzrok w stronę nieba.
Krople deszczu spadały na jej twarz, a jej włosy chłonęły wodę jak gąbka.
Chwyciła dziewczynę za rękę i przyciągnęła do siebie. Ich oddechy łączyły się w jeden, a usta splotły się w namiętnym pocałunku.
Czuła jak jej ciało opiera się o maskę samochodu i bezwładnie dopasowuje kształt do karoserii.
Jej twarz oświetlała latarnia, a ciało stawało się coraz bardziej mokre.
Mimo strachu, czuła się bezpiecznie.
Jej dłonie błądziły pod bluzą dziewczyny, naznaczając dreszczem brzuch.
Czuła eksplozje, a z każdym ruchem jej ciało melodyjnie drgało.
Przyciągnęła ją do siebie jeszcze mocniej, zataczając kręgi na jej plecach.
Odchyliła głowę i poddała się muskaniu ust po swojej szyi.
Przyprawiało ją to o dreszcze, o całkowite zniewolenie.
Nie zważając na cały świat chciała się kochać.
W deszczu, na masce niebieskiego samochodu, o 3 w nocy.
Oczy mieniły się w każdym z możliwych kolorów, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na prośbę dominującej.
Źrenice zwiększały się, a usta rozchylały się bezwiednie.
Jej ręka gładziła delikatnie włosy dziewczyny, a oddech stawał się coraz szybszy.
Czuła delikatne lecz zdecydowane ruchy.
Deszcz spływał po jej twarzy i obniżał temperaturę ciała.
Zachłannie pragnęły swych ciał, a na ich twarzach malował się uśmiech.
Nie był wywołanym samym aktem, lecz świadomością wzajemnego uczucia oraz uzupełniającej je "odmienności".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz