poniedziałek, 13 lutego 2012

Strach, stoisz teraz ze mną u miłości bram.

Strach ogarnia każdego z nas. Zastanawiamy się jak się go pozbyć.
Strach przed tym co przyniesie kolejny dzień.
Strach przed miłością.
Strach przed bólem.
Strach przed cierpieniem.
Strach przed śmiercią.
Strach przed upokorzeniem.
Strach przed rozczarowaniem.
Strach przed wiecznym czekaniem.
Strach przed odrzuceniem.
Strach przed potępieniem.
Strach przed zapomnieniem.
Strach przed rutyną.
Boje się, jak każdy człowiek.
Być może jestem tylko dzieckiem, a może niektórzy ośmielą się mnie nazwać osobą dorosłą.
Znoszę cierpienie, którego zawsze tak bardzo się bałam. W takich chwilach warto mieć wsparcie.
Niekoniecznie łączy się to z dzieleniem bólu na pół.
Rozczarowanie osoby, którą kochamy, że nie dajemy sobie pomóc z bagażem doświadczeń jakim obarczył nas świat.
Wieczne czekanie na to, że wszystko będzie dobrze.
Boimy się zmian, co jeżeli wszystko potoczy się zupełnie inaczej ?
Szukamy oparcia, zrozumienia.
Co gdybym była egoistką i dała jej odczuć mój ból ?
Pewnie byłaby nieszczęśliwa, z dnia na dzień byłoby coraz gorzej.
Czasami zapada się grunt i czekamy na cud.
Nasze cierpienie stałoby się rutyną i któregoś dnia, zaczęłaby się zastanawiać :
A może zasługuje na coś innego, lepszego ?
Znudziłoby ją wieczne pytanie o stan mojego zdrowia, patrzenie na moje łzy.
Chciałaby znów być szczęśliwa.
Nie mogę zagwarantować, że wszystko będzie dobrze.
Boje się, że zmęczy ją życie ze mną. Nie jestem w stanie obiecać, że nasze życie będzie jak z bajki.
Jedyne co mogę jej ofiarować to moja miłość.
Wiem tylko jedno, nie mogę się poddać. Żyjemy dla kogoś, Ja żyję dla niej.
Życie wystawia nas na wiele prób, ale przecież bez burzy i słońca, nie byłoby tęczy.

Ps Kocham Cię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz