środa, 28 listopada 2012

cruel world.

Niepewnie stawiamy kroki, łudząc się, że czuwa nad nami ktoś, kto nie pozwoli nam upaść. Spotykamy osobę, która wkrada się niewinnie do naszego serca. Przestawia meble, ale... jest to dobra zmiana.
Nasze życie nabiera ciepłych barw. Żyjemy z dnia na dzień w euforii i planujemy każdy najdrobniejszy szczegół, krok w przód.
Idealizujemy postać obdarzoną naszymi uczuciami, a gdy coś idzie nie po naszej myśli popadamy w skrajność, a nasza miłość z sentymentalnej przeradza się w romantyczną.
Mijamy się z prawdą, a być może tylko kłamstwem jakie wmawialiśmy sobie co dnia.
Kłamstwo, które sprawiało, że czuliśmy się pewnie i bezpiecznie. Ślepo i naiwnie wierzymy, że osoba, która przy nas jest, podaje dłoń to anioł zesłany przez Boga, by nas chronić.
Anioł, który rozbroi bombę, którą ktoś rzuci w naszą stronę, podniesie nas, gdy upadniemy i skarci, gdy popełnimy błąd, a potem pokornie przytuli.
Powierzamy całe swoje zaufanie i wiarę osobie, którą na naszej drodze postawił  los.
Stawiamy wszystko na jedną kartę, a gdy zły świat odkrywa drugą i okazuje się, że przegraliśmy wszystko na własne życzenie, mamy pretensje do wszystkich lecz nie do siebie.
Każdy etap naszego życia pełni inną funkcję. Jako dzieci, odczuwaliśmy miłość i pobłażliwość, a gdy wchodzimy w dorosłość, stajemy się żołnierzami armii o surowym rygorze.
Jedynie cierpliwość i spokój mogą nas uratować przed szaleństwem.

sobota, 25 sierpnia 2012

Moment of truth.

Do sukcesu brakuje nam niewiele, pewności siebie.
Zdobywamy ją dzięki czynom i wsparciu innych. Pokonujemy w sobie bariery, które kiedyś sami zbudowaliśmy.
Wystarczy uwierzyć w siebie, a połowę sukcesu mamy za sobą.
Każdy z nas potrzebuje otulenia szalem ciepłych słów.
Czujemy się potrzebni i w pewnym stopniu spełnieni.
Zbyt dużo czasu spędzamy na czekaniu i strachu przed odrzuceniem.
Gdzieś być może pośród tłumu stoi ktoś na kogo czekamy przez całe życie.
Nie jest naszą przeszłością, ale staje się teraźniejszością i pochłania naszą całą uwagę.
Dostrzegamy w nim kogoś, kto nas potrzebuje i pragnie naszej obecności.
Jeżeli kogoś kochamy, nie bójmy się mu o tym mówić. Te dwa słowa nigdy się nie znudzą, a zmieniają człowieka na lepsze.
Dlaczego jeśli potrzebujemy, by ktoś był obok po prostu mu o tym nie powiemy ? By pomógł nam przejść przez rwącą rzekę problemów, chwytając nas za rękę ?
Nazwą nas egoistą i mięczakiem.
Ludzie są powierzchowni i "krótkoterminowi".
Szybko popadają w rutynę, nadal się przed nią wzbraniając.
Nie jestem w stanie pojąć co kieruje ich uczuciami, jakie mają poglądy i o czym myślą.
Wiem jedno, każdy z nas potrzebuję odrobiny uwagi od drugiej osoby.

Ps Warto trzymać się ciepłych wspomnień w naszym sercu.

sobota, 14 lipca 2012

A jeśli pójdzie coś nie tak i siebie znać nie będziemy już, nie powiem jak mi Ciebie brak, bo nie ma takich słów.

Nie zawsze będzie tak jak dotychczas.
Jedni ludzie odchodzą, a drudzy pojawiają się w naszym życiu.
Jak mamy załatać dziurę, która zrobiła nam się w spodniach ? Najczęściej nie zwracamy na nią uwagi, bo jest mała, ale z czasem staje się coraz większa.
Jeśli odchodzi osoba na której nam zależy to dlaczego jedni mówią, że "czas leczy rany"* skoro z upływem czasu dziura w spodniach jest jeszcze większa ?
* Pozwolę sobie powiedzieć, że to gówno prawda.
Czas jedynie przyzwyczaja nas do bólu i pozwala zrozumieć to czego na początku nie byliśmy w stanie.
Marzenia są dla frajerów, ale każdy z nas nim jest.
Ile razy patrzymy na niebo nocą wypatrując spadającej gwiazdy, która w dzieciństwie spełniała nasze marzenia.
Każdy z nas dorasta, ale to nie znaczy, że mamy zaprzestać tego co dawało nam nadzieję.
Oświetlone samoloty też spełniają marzenia.
To co kłębi się w głowie jest tylko nasze.
Kreujemy swój własny świat, marząc, że będzie bez wad.
Bywają ludzie i miejsca, do których musimy dotrzeć razem, nawet jeśli to staw z glonami na dnie.
Bywają drzewa, które mają imiona i uczucia, ale żeby je poznać musimy się wsłuchać w szelest ich liści.
Bywają przekonania, których bronimy jak najcenniejszego skarbu.
Zbyt często boimy się rozmawiać z drugim człowiekiem.
Nie potrafimy i nie chcemy próbować.
Są granice, których nie jesteśmy w stanie przekroczyć.
Strach nas paraliżuje, a jedynym lekarstwem jest obecność drugiego człowieka.
Czujemy się szczęśliwi mimo kłótni, cierpienia.
Nie liczą się towarzyszące słowom emocje, a sam fakt, że osoba, która jest częścią naszego życia ( bo to nas łączy) siedzi tuż obok.
A kiedy spadnie na nas deszcz i za nami będzie szalała burza to chwyćmy się za ręce i pobiegnijmy razem, by się schronić. Przetrwać można wszystko, nawet największą burzę.
Okryjemy się kocem, staniemy blisko siebie i temperatura ciała wróci do normy, a przemoknięte ubrania nie będą miały znaczenia.
To wszystko to magia chwili, tego co jest tak ulotne.
Najważniejsze w życiu jest mieć przy sobie ludzi, dla których jest się w stanie zrobić wszystko.
Wykąpać w rzece z szybkim nurtem, a przede wszystkim odstawienie dóbr własnych na korzyść drugiego człowieka.
Bywa, że się zmieniamy, ale nikt nie jest idealny, a czyż miłość lub przyjaźń nie każe akceptować kogoś takim jakim był, jest i może stać się w przyszłości ?
Popełniamy zbyt wiele błędów, ale nasze próby cofania czasu kończą się fiaskiem.
Dlaczego tak trudno jest nam powiedzieć, że kogoś potrzebujemy? Może chcemy poczuć się niezależni, odporni na życie.
Sami niszczymy siebie od środka, zachłannie chcąc więcej niż ktoś może nam zaoferować.
Wraz z nim odchodzi nasza największa nadzieja, a nasze oczy płaczą, bo umarła cząstka nas samych.





Papieros w dłoni cicho zgasł,

Siedzę sam, późno już.
Za oknem księżyc świeci sam,
Dobrze mu tak - Jest nas dwóch.
Znów próbuję cofnąć czas,
Boję się, że nie zmienię nic. 
 Powietrze ma chemiczny smak,
Leczę strach oddechem z Twoich ust,
Zaciągam się kolejny raz,
I trzymam tak w płucach zapach Twój,
I boję się każdego dnia,
Że pęknie nam pod nogami lód.
I co po drodze czeka nas
Nie chcę myśleć już. 

Przepraszam Cię ostatni raz,

Więcej tak nie chcę już się czuć.
Zamykam oczy la, la, la - I czekam na Twój ruch.
A jeśli pójdzie coś nie tak
I siebie znać nie będziemy już,
Nie powiem jak mi Ciebie brak,
Bo nie ma takich słów ...

wtorek, 19 czerwca 2012

Was how to shoot at someone who outdrew you

Jeśli zrobimy coś raz, wchodzi nam to w krew. Nieważne czy jest to złe czy dobre, wpada nam w nawyk.
Poniżamy siebie, zatracając się w chorych nałogach.
Ludzie krytykujący pewne zachowania, bronią się odsuwając temat jak najdalej od siebie.
Wyrażają negatywne, a czasami wręcz obraźliwe opinie na dany temat, bo nienawidzą siebie za to, że robią coś wbrew sobie, a czasem przeciw opinii publicznej.
Być może nigdy nie ujrzy to światła dziennego, ale żyją z poczuciem winy, obrzydzenia względem siebie i swoich zachowań.
Najciemniej jest pod latarnią.
Ci właśnie ludzie, nie składają obietnic. Stronią od takich zachowań.
Przerażeni konsekwencjami z jakimi wiąże się, złamanie danego słowa.
Popełnianie błędów z przeszłości jest jak czytanie po raz kolejny tego samego rozdziału książki, który nota bene jest już za nami.
Nie jest to jednak tylko czytanie tego samego rozdziału po raz enty, ale także zanurzanie się w tej samej rzece.
Wiemy co się zdarzy, gdy znów do niej wejdziemy.
Być może woda była za zimna, albo dno kamieniste i poraniło nam stopy.
Co fascynuje nas tak bardzo, że mimo wszystko wchodzimy do niej kolejny raz ?
Przejrzysta, czysta woda, a może otaczająca natura.
Poziom trudności zapanowania nad sobą wzrasta każdego dnia.
Czy wierzyć w to, że Bóg wyciągnie do nas rękę i pozwoli nam się podnieść, wyjść z tego bagna, w które wpadliśmy na własne życzenie ?
Czy może szukać pomocy wśród ludzi nam bliskich, którzy są zawsze przy nas, potrafią wysłuchać, poradzić.
Pamiętajmy o tym, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a miłość naszego życia po blasku w oczach i przyspieszonym biciu serca.

Ps I used to live alone before I knew you.
    Jemu i jej. <3



środa, 30 maja 2012

Because my job got me going nowhere, so I ain't got a thing to lose.

W tej grze nie ma miejsca na pomyłkę. Każdy ruch musi być przemyślany, zanim zostanie wykonany.
Musimy przestrzegać wytyczonych nam zasad.
To co nam wydaje się oczywiste, dla innych jest zagadką.
Każdy z nas myślał, że życie potoczy się inaczej, a ono zaskakuje nas co dnia.
Przynosi nam rozczarowania, smutek, żal, ale to wszystko jest nam potrzebne po to byśmy docenili szczęście po przebytej drodze zła, której nie ulegliśmy.
Miewamy chwilę zwątpienia i uciekamy od najbliższych.
Zatracamy się w strachu, odzwyczajamy się wspólnego życia.
Stronimy od uczuć, które towarzyszyły nam każdego dnia.
Wraz z kłótniami odlatują jak wystraszone ptaki, by znaleźć się jak najdalej od całego zła jakie sobie wyrządzamy.
Co jeśli któregoś dnia staniemy się sobie obcy ?
W złości powiemy coś czego wybaczyć się nie da i stracimy się na zawsze.
Zamiast unosić pięści, podajmy sobie ręce.
Zmęczeni kłótniami, zaśnijmy w swych objęciach.
Zamiast złości, okażmy sobie odrobinę czułości.
Zamiast krzyku, podarujmy sobie szept.
Zamiast obelg, pozwólmy sobie usłyszeć czułe słowa.
Zamiast gniewu i łez, podarujmy sobie uśmiech i szczęście.
Wróćmy do tego co było kiedyś, naprawiajmy wszystko co rozbiliśmy o mur złości.
Przecież tyle w nas jest jeszcze tej miłości, która kwitła w nas co dnia i wszyscy byli o nią tak zazdrośni.

Ps I'll take one shot for my pain, one drag for my sorrow.

piątek, 11 maja 2012

Przyzwyczaić się nie mogę, że Cię mam.

Kate była znużona bezskutecznymi poszukiwaniami pracy.
Żyła z dnia na dzień, uznając ponad wszystkie wartości Carpe Diem.
Kolejne imprezy stawały się coraz większą udręką finansową.
Po ostatniej zabawie jedna rzecz nie dawała jej spokoju, a właściwie osoba.
Rudowłosa kobieta o zielonych oczach.
Wystarczyła jedna noc, by usidliła ją na tyle skutecznie, by sparaliżować ją swym pięknem.
Wzięła prysznic, błądząc myślami gdzieś daleko, zjadła śniadanie i wybiegła na kolejną rozmowę kwalifikacyjną.
Dziennikarstwo od małego ją fascynowało, relacjonowanie niecodziennych wydarzeń i podróże z jednego na drugi kraniec świata.
Pozostało jej jedynie wybrać kierunek specjalizacji, by móc kształtować je na Uniwersytecie.
Zapotrzebowanie do zespołu z kolumny sportu było dla niej wybawieniem.
Stanęła przed wysokim wieżowcem, wzięła głęboki oddech i weszła do środka.
Sympatyczna recepcjonistka zaprowadziła ją do gabinetu dyrektora działu sportowego.
Wjechała na 7 piętro, drapacza chmur, położonego w centrum miasta i szczerym uśmiechem podziękowała, być może swojej nowej koleżance z pracy.
Złapała za klamkę, pchnęła energicznie drzwi i... oniemiała.
Spod stosu dokumentów spojrzała na nią ów kobieta z zielonymi oczami i piegowatym noskiem.

- Wiedziałam, że jeszcze kiedyś się spotkamy, ale nie myślałam, że tak szybko. Jak mniemam nie przyniosłaś mi śniadania, Kochanie.
- Jakbyś nie wyszła w nocy bez słowa z hotelu to może bym wiedziała co lubisz jeść i jaką kawę pijasz rano.
- Cappuccino.
- Zapamiętam na przyszłość, ale jeśli jesteś głodna to coś się na pewno wymyśli.
- Na przykład co takiego ?
- Mogę położyć się na twoim biurku i zostać twoim śniadaniem.
- Kanibalizm nigdy mnie nie przekonywał, ale jeśli miałby tak wyglądać to wszystko zmienia postać rzeczy.
- Bardzo chętnie, ale jest pewne niedopowiedzenie w tej sytuacji.
- Tak ?
- Ja tu jestem w sprawie pracy.
- Ty ?
- Tak, a jest jakiś problem ?
- Nie, daj mi chwilę.

Sophie (tak właśnie miała na imię) zapoznawała się z CV Kate, gdy ta tworzyła w swojej głowie obrazy kreowane przez najśmielszych erotyków.

- Mogę czytać to po kilkanaście razy, ale wolę to usłyszeć od Ciebie, mogłabyś ?
- Jasne.

Mogła opowiadać nawet najbardziej absurdalne rzeczy, ale druga kobieta stawała się coraz bardziej nieobecna.

- Jak myślisz, czy człowiekowi potrzebna jest wyobraźnia ?

Sophie została wyrwana z transu i powróciła na ziemię.

- Dlaczego o to pytasz ?
- Bo mogłabym Ci opowiadać o ulubionych bajkach z dzieciństwa, kiedy twoja wyobraźnia została na tyle pobudzona, że od 10 minut, prowadząc swój nudny monolog o studiach i doświadczeniu oraz tym jak seksownie wyglądasz w tym stroju, siedzę naga.
- Przepraszam, zawiesiłam się na chwilę.
- Chwilę ?
- Tak, dłuższą. Kontynuuj, proszę.
- A jest sens ?
- Zawsze jest sens, ale masz rację przejrzę to sobie na spokojnie w domu.
- Moim, czy twoim ?
- Moim.
- Mogę Ci pomóc.
- Nie wiesz gdzie mieszkam.
- Zaraz się tego dowiem, masz łaskotki, prawda ?

Sophie wstała od swojego biurka, przeszła obok i szła w kierunku drzwi.
Lekko je uchyliła i krzyknęła - "Carl ! Nie ma mnie dla nikogo."
Zamknęła z powrotem drzwi i podeszła do fotela, na którym siedziała Kate.
Opuściła dłonie na jej barki i zaczęła lekko je masować.
Przeszła z prawej strony i przykucnęła.

- Być może je mam, ale nic Ci to nie da.

Kate chwyciła ją za rękę, rudowłosa przeleciała przez oparcie fotela i spadła kobiecie na kolana.

- Teraz twój los jest w moich rękach.
- A co jeśli się nie zgodzę ?
- Nie masz innego wyjścia.

Pocałunek złączył usta dyrektora działu i kandydata na pracownika.
Zbyt długa byłaby ich dalsza historia, by ją opisywać, ale krążą pogłoski wśród ludzi z branży, że seks może nam czasem pomóc nawet w zdobyciu pracy.
Zapewniam was, że Kate dowiedziała się jaki jest adres i powiem nawet więcej, dom postawiony na tej ulicy stał się jej domem, w którym zamieszkała z kobietą, która najwidoczniej była jej przeznaczona.

Ps Na pamięć każdy fragment Ciebie znam. <3

czwartek, 10 maja 2012

Gdy rozpędzeni gnamy wbrew przestrogom.

Wiarę jaką w sobie nosimy określamy miarą naszego serca.
Wiara w drugiego człowieka, dobro na świecie, sprzyjający nam wszechświat, a nawet Boga.
Czym różnią się się nasze poglądy, które tak poróżniły ludzi na świecie ?
Czy jest sens by odpowiadać na każde pytanie?
Czasami warto żyć w niewiedzy lub cieszyć się chociażby z pytań retorycznych.
Nie spieszmy się szukając odpowiedzi na nurtujące nas pytania, których co niemiara, bo pośpiech to najgorszy doradca człowieka.
Na ile znamy ludzi, którzy nas otaczają.
Zastanawiamy się jak będzie wyglądało ich życie za kilkanaście lat.
Wierzymy, że wyjdą na dobrych ludzi, ale skąd biorą się Ci źli ?
Dojrzewają razem z nami na jabłoni życia, ale przy spadaniu bardziej się potłukli i z czasem zaczęli się psuć.
Popadają w nałogi i diabeł chwyta ich za nogi równając z ziemią, zachłannie pragnąc ich duszy.
Stają się seryjnymi mordercami, alkoholikami bijącymi swoje żony i dzieci.
Zdarzają się również tacy, którzy tygodniami nie śpią, grając w kasynie o fortunę, która ma im zapewnić szczęście.
Nie jesteśmy w stanie zauważyć kiedy zboczyli z drogi, którą szliśmy razem.
Nie jesteśmy w stanie spamiętać miliona słów polskiego słownika, z których może 1/4 jest użyta przez otaczający nas tłum ludzi.
To tylko dane statystyczne, ale mają na celu podkreślenie tego, że nikt z nas nie ma na tyle wykształconego mózgu, by posiąść wiedzę tak rozległą jak horyzont.
Przebłyski wiedzy są dla naszego umysłu niczym latarnia morska dla statku na wzburzonym morzu.
Sygnały świetlne ratują go przed zbłądzeniem, tak samo jest z naszym umysłem, który pragnie uzyskać odpowiedź na każde pytanie jak spragniony turysta na pustyni, który zrobi wszystko za łyk wody.
Jeśli wymagamy czegoś od innych, najpierw spójrzmy wgłąb siebie i zobaczmy czy żyjemy w zgodzie z samym sobą.
Może problem nie tkwi w innych, ale w nas samych ?

Ps Próbujesz zmieniać mnie, czy chcesz, bym udawał ?

sobota, 5 maja 2012

I'm not a man of too many faces the mask I wear is one.

Często błądzimy po labiryncie wspomnień z nadzieją, że to co umarło da się wskrzesić.
Ale po co to robić ?
To co odeszło potrzebuje spokoju, zawsze musi być jakaś przyczyna tego co się stało.
Najwidoczniej tak musiało być i nie da się zmienić biegu zdarzeń.
Przyzwyczajamy się do tej pustki, która została w naszym sercu, tracimy zaufanie do samych siebie.
Wspominamy złe chwile,  których byliśmy winowajcami.
Co z tymi dobrymi ? Wspólne chwile, żarty i ten cudny śmiech, który do tej pory pozostał w naszej głowie i rozbrzmiewa co jakiś czas niekontrolowanie.
Pogodzeni z utratą tego, co było dla nas światłem w ciemności, zaczynamy nowe życie.
Unosimy wysoko głowę, zaciągamy się powietrzem i przetrzymujemy je w płucach, by nacieszyć się tą chwilą.
Biegniemy ulicą by dogonić szczęście, oglądamy się za siebie z uśmiechem i wpadamy na przypadkowego człowieka.
Trafiamy na własną przeszłość, coś z czym musieliśmy sobie poradzić, a teraz wróciło.
Mówią, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale jeśli już uderzy to wiadome jest, że uderzy i po raz trzeci.
Jeśli uporamy się z własną historią, będziemy gotowi by zrobić krok naprzód.
Może zmienimy coś w naszym życiu ?
Nic nie dzieje się przypadkiem, od nas samych zależy co będzie dalej.
Wchodzimy na nową ścieżkę, gdzie czeka nas mnóstwo przeciwności losu.
Z nadzieją czekamy na to, co być może wcale nie będzie miało miejsca.
Zaślepieni własnymi potrzebami nie patrzymy na tych, którzy weszli na naszą drogę mimo, że przebyli z nami mnóstwo kilometrów w przeszłości.
Co ich poróżniło wtedy ? Błahostka.
Co ich łączyło kiedyś, a różni teraz ? Uczucia.

Ps And if I told you that I loved you You'd maybe think there's something wrong.

środa, 25 kwietnia 2012

A ten w lustrze to kto ?

Wszystko co chowamy głęboko w sercu, by nikt nam tego nie ukradł jest dodatkowo chronione przez rozum, by nie wyszło na światło dzienne.
Nasze plany, zamiary często okazują się fiaskiem.
Może przywiązujemy do tego zbyt dużą wagę. Jesteśmy egoistami myśląc o własnych marzeniach i nie patrząc na zdanie innych.
Stawiamy kroki ostrożnie jakby ojczyzna była krajem nowo poznanym. Wsłuchujemy się w bicie naszego serca i staramy się trzymać jego rytmu, żyjemy z nim w harmonii.
Poznajemy nowych ludzi i gdy nasz kompan zadrży, boimy się, a naszym obrońcom staje się rozum.
Z czasem uczucie upija serce i doprowadza do stanu nietrzeźwości.
Jesteśmy w stanie zrobić wszystko dla drugiej osoby, ale pozostaje jeszcze jedno " ale ", rozum.
Jedni żałują tego, że ingerował w takim momencie, drudzy zaś niezmiernie się cieszą.
Sami wyznaczamy sobie granice i prawa, jakich się trzymamy lub je łamiemy.
Każdy impuls przechodzący przez nasze ciało, kodowany jest w naszej głowie.
Być może serce da się omotać, ale rozum zawsze stoi na baczności.
Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przegra on wojnę toczoną z sercem.
Stajemy się lepszymi ludźmi, dążymy do zapewnienia drugiej osobie tego co najlepsze, ale gdy nie jesteśmy w stanie to podupadamy, nie mając się czego przytrzymać.
Wtedy czujemy, że ktoś nas łapie. Nie zależy mu na tym co mamy, ale na nas samych.
Możemy określić się mianem szczęściarzy, ale coś trzeba stracić by inne zyskać.
Dlaczego nie można pogodzić dwóch rzeczy ?
Czy lepiej dać odejść niż zatrzymać i trwać w przyjaźni wiedząc, że uczucia wybiegają poza granicę rozumu ?
Czasami warto się cieszyć z tego co się ma, a nie zatracać się w pytaniach, na które nie znamy odpowiedzi.

Ps You raise me up to more than I can be.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Tracę już grunt, nie mam się czego przytrzymać.

Czy ludzie dają nam powody do tego byśmy wierzyli w ich słowa ?
Kłamstwem plują nam w twarz, a prawdą szydzą z naszego braku wiary w dobro.
Zamiast cieszyć się z naszych sukcesów, ukrycie życzą nam tego co najgorsze.
Co w naszych czasach znaczy słowo "przyjaciel" ?
Wiele ludzi zarzeka się, że jest to osoba, która będzie zagrzewać nas do walki, tymczasem podczas naszego triumfu i ona staje się Judaszem.
Jakie jest ograniczenie ilości i wielkości ran na ciele człowieka, by go nie szpeciły ?
Powierzamy swój los życiu, które miało pielęgnować nas jak matka, ale okazało się być surowym ojcem.
Każdy z nas potrzebuje terapii wstrząsowej, ale także potrzebujemy słońca po burzy.
Nauczmy się słuchać, a dopiero mówić.
Dobro drugiego człowieka powinno być dla nas ważniejsze niż nasze własne.
Niestety to na co możemy liczyć to jedynie kilka nic nieznaczących słów jakie możemy wykrzyczeć sami sobie stojąc przed lustrem.
Upokorzeni przez własną głupotę, opadamy z sił i zatracamy się w używkach.
Co stało się z ludźmi, którzy potrafili rozbawić nas do łez ?
Stoją obok nas lecz już nie jako przyjaciele, ale obcy nam ludzie.
To co łączyło nas kiedyś, teraz jest tylko myślą w naszych głowach.
Dawniej wypowiadane słowa jeszcze dźwięczą w ich uszach, a patrząc na nas widzą wypalający się płomyk w naszych oczach.

Ps Cieszmy się z tego co mamy, a przecież już niedługo maj :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

I wanna show it all to you the smiles and the fears.

Wmawiamy innym wartości, których sami nie uznajemy.
Popełniamy błędy nie zawsze świadomie, ale pod presją chwili.
Życie na co dzień  dostarcza nam małą ilość adrenaliny, a to sprawia, że boimy się rutyny.
Strach przed nią jest gorszy niż ona sama.
Żeby człowiek mógł nam wybaczyć, najpierw musimy wybaczyć sami sobie.
Gnamy do przodu ile sił w nogach, by uciec przed lękiem, mając w głębi duszy nadzieję, że ktoś chwyci nas za rękę i pokaże piękno świata.
Zabierze nas w podróż i każe słuchać szumu fal, a po chwili przeniesie nas na wyżyny pokazując cudowne pasma górskie.
Otwieramy oczy z przekonaniem, że zobaczymy twarz tak dobrze nam znaną, która nosi ciepły uśmiech, rozpromieniający zachmurzone niebo nad naszą głową, ale to tylko złudne nadzieje.
Zbite fragmenty lustra można dopasować, albo zakopać głęboko w ziemi zapominając o tym co kiedyś pokazywało i tak naprawdę wtedy zdajemy sobie sprawę jak wiele wspomnień może przywołać zwykłe lustro.
Zna każdą twarz człowieka, który się w nim przeglądał.
Zna jego charakter i temperament.
Zna kolor oczu, być może to lazurowy błękit, albo ciemny brąz ?
Uwikłani w sieci przeszłości i sparaliżowani jadem teraźniejszości, boimy się postawić krok naprzód.
Warto wskrzesić to co zabiliśmy w sobie, bo jest jeszcze wiara w to, że może być dobrze.
Jeśli los odebrałby nam tą możliwość, czyż nie żałowalibyśmy tego, że odpuściliśmy sobie, bo nie potrafiliśmy schować dumy w kieszeń ?
Życie ściąga z nas najcenniejsze szaty, a zostając w samych skarpetach dostrzegamy, że to one ocieplają nasze stopy i dostarczają ciepło organizmowi podczas gdy nasze mięśnie niezdolne już do pracy, skurczyły się bezwładnie.

Ps I wanna show you the inside so won't you come in ?

niedziela, 8 kwietnia 2012

I loved you since I knew ya .

Biegła ile sił w płucach i była pewna, że zdąży.
Jak zwykle 5 minut spóźnienia na uczelni stanowiło u niej rutynową czynność.
Musiała mieć wyjątkowego pecha tego dnia, bo kierowca autobusu zamknął jej drzwi tuż przed nosem.
Na pewno mścił się za ostatni nocny incydent, którego był świadkiem.
Odwróciła się, uderzając ręką o stojącą tuż obok latarnię.
Jakież było jej zdziwienie, gdy w jednej chwili znalazła się na ziemi patrząc na piękną brunetkę, która niezdarnie wpadła na nią, łudząc się zapewne, że też zdąży na autobus.
Wtuliła się w pierś swej ofiary i zaczęła płakać.

- Jeśli to Panią pocieszy to mi też uciekł autobus, a w dodatku leży na mnie 56 kg żywego ciała.
- 56 ?!
- Ale za to pięknego ciała.
- 56 ?!
- Okej, 54 ?
- 54 ?!
- Ma Pani rację, siła uderzenia zwiększyła wagę i dało mi się to we znaki.

Kobieta zaniosła się jeszcze większym płaczem.

- Nie chciałam Pani urazić. Bardziej zależało mi na pocieszeniu, ewentualnym rozbawieniu, ale chyba mi to nie wyszło, nie ?

Brunetka uniosła głowę i rzuciła pogardliwe spojrzenie.
O zgrozo, do tego jeszcze uniosła wargę w akcie zażenowania.

- Okej, czyli nie wyszło. W takim razie, może dałaby się Pani wyciągnąć na herbatę ? W pobliżu jest całkiem fajna herbaciarnia.

Kobieta znów uniosła głowę, ale jej mimika twarzy była nieprzewidywalna.

- Błagam, nie ! Wystarczy, że powie Pani "nie", ale niech pani nie okazuje zażenowania.

W tym momencie na jej twarzy pojawił się uśmiech i możecie mi wierzyć lub nie, ale jej oczy zabłyszczały jak dwa szkiełka.

- Nie lubię się spóźniać, więc może dzień wolnego od nauki dobrze mi zrobi.
Herbata to chyba dobry pomysł w ten chłodny dzień.

Wstała i pomogła drugiej kobiecie podnieść się z ziemi.

- Jestem Kate, miło było mieć miękkie lądowanie.
- Służę pomocą.
- Nie przedstawiłaś mi się.
- Owszem, jesteś całkiem spostrzegawcza.
- Nie musisz być złośliwa, a poza tym kulturalnie by było się przestawić.
- Tak uważasz ?
- Tak.
- A kto Ci powiedział, że jestem kulturalna ?
- Nikt, ale każdy człowiek powinien mieć odrobinę kultury.
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Więc jak mam się do Ciebie zwracać ?
- Traktuj mnie jak człowieka.
- Więc niech mi człowiek powie czy daleko jest ta herbaciarnia ?
- Widzę, że humor się poprawił, cieszę się.
Nie wiedziałam, że tak działam na kobiety. Jakieś 5 minut drogi stąd.
- Zapewne jesteś typem zadufanej w sobie, niezależnej kobiety, jednym słowem Narcyz.
- Nie znasz mnie na tyle dobrze.
Całkiem dobrze kombinujesz, ale dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.

Herbaciarnię stanowiło małe pomieszczenie, może 42 m2.
Cztery stoliczki, a przy każdym stały po dwa foteliki.
Miła atmosfera dała się odczuć tuż po wejściu.
Spokojna muzyka nadawała temu miejscu uroku, a dla urozmaicenia na ścianach wisiały zdjęcia młodych fotografów.

- Piękne miejsce, takie pełne ciepła.
- Chyba włączyli ogrzewanie.
- Nie o to mi chodzi, musiałaś prawda ?
- Tak, wychodzi na to, że troszkę mnie już znasz. Czego się napijesz ?
- Herbaty.
- No widzę, że moje towarzystwo Ci się udziela. Konkretniej ?
- Mam słabość do zwykłej herbaty z cytryną.
- Ale tu nie ma takiej.
- Zrób więc tak, żeby była.
- Jak na pierwszą randkę to wydaje mi się, że za dużo wymagasz. Kupię Ci dom, jacht, samochód, samolot, cokolwiek, ale nie każ mi tego robić.
- Po pierwsze dałam się tu zaprosić i poświęciłam Ci swój czas, a powinnam być na uczelni, a po drugie innej nie pijam. Ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach.
- To teraz jest wyjątkowa sytuacja.
- Wcale nie i dobrze o tym wiesz.
- Jak to nie ? Wpadłaś na kobietę z pięknymi oczami, która zaprosiła Cię na herbatę w tak magicznym miejscu, a do tego ma wysublimowane poczucie humoru.
- Troszkę przesadzasz, nie uważasz ?
- No dobrze, z cytryną ?
- Tak.
- Ale przyznaj, oczy mam piękne.
- Pójdziesz już ?
- Matko, jak Ty marudzisz. Dobrze, już idę.

Spotkanie dwóch różnych światów. Jedni nazwą to apokalipsą, a inni połączeniem dwóch komplementarnych dusz.
Kate zaczęła myśleć o oczach " człowieka ".
Nie wiedziała nawet jak się nazywa, a mimo to zaintrygowała ją nowo poznana kobieta.

- Zawsze musisz postawić na swoim ?
- Masz piękne oczy.
- Mówisz to po to, by było mi miło.
- Wcale nie. Mogłabym utonąć w tym lazurowym błękicie.
- W takim razie dziękuję.
- Nie możesz być Narcyzem.
- Skąd ta nagła zmiana zdania ?
- Narcyz nie używa takich słów.
- Słuszna uwaga.
- Dziękuję za herbatę.
- Z trudem uszłam z życiem, widziałaś jak wygrażała mi nożem przy krojeniu cytryny ?
- Jakoś nie bardzo.
- Więc to oznacza, że spuściłaś mnie z oczu, a jakbym uciekła ?
- Nie zrobiłabyś tego.
- Dlaczego tak uważasz ?
-  Bo jakbym nie zrobiła na Tobie wrażenia, nie przyprowadziłabyś mnie w to miejsce.
Dobrze znasz kobietę za ladą więc często tu bywasz.
- Raz na jakiś czas.
- Więc to miejsce coś dla Ciebie znaczy.
- Po prostu lubię herbatę i dlatego tu przychodzę.
- Jest mnóstwo innych herbaciarni w mieście.
- Ale ta jest wyjątkowa.
- Właśnie o to mi chodziło.

Z głośników dobiegała piosenka, której brzmienie sprowokowało ciało kobiet do przeszywających dreszczy.
Co rodziło się w ich głowach ?
Jakie uczucie zamieszkało w ich sercach ?
Zbyt dumne by się przyznać.
Lokal wypełnił się oparami z zaparzonej herbaty.
Mimo, że była jeszcze gorąca nie mogły się powstrzymać by czekać na jej skosztowanie.
Może jednak łudziły się, że ugaszą uczucia jakie rozpalały ich ciała.
Kate przerwała kontemplacje i spojrzała na kobietę siedzącą naprzeciwko.

- Pozwól, że Cię opuszczę na moment.
- Jasne, nie ma sprawy.

Nie trwało to więcej niż 5 minut jak Kate wyszła z toalety, a przy stoliku nikogo już nie było oprócz serwetki z nabazgranym flamastrem napisem.

" Rachunek jest opłacony.
To samo miejsce, ten sam stolik o 20.
Będę czekać.
Alex "


Uśmiechnęła się, zarzuciła na siebie płaszcz i tanecznym krokiem wyszła, rzucając właścicielce lokalu ciepłe spojrzenie i słowa pożegnania.

piątek, 6 kwietnia 2012

Waiting here in line hoping that I'll find what I've been chasing.


" Dziewczyna rzuciła wyzwanie swojemu chłopakowi aby przeżył jeden dzień bez niej . Powiedziała , by się z nią nie komunikował , a jeśli zawali to będzie go kochać już na zawsze . Chłopak zgodził się przyjąć to wyzwanie . Nie napisał do dziewczyny ani jednego sms - a , nie wykonał ani jednego połączenia , tak jakby nigdy się nie znali . Dziewczynie pozostały 24 godziny życia , ponieważ umierała na raka . Następnego dnia poszedł do dziewczyny i chciał powiedzieć '' zrobiłem to Kochanie '' zamiast tego łzy spływały mu po policzkach , ponieważ zobaczył swoją dziewczyną leżącą w trumnie z dopiskiem '' Zrobiłeś to Skarbie . Teraz rób to codziennie . Kocham Cię . ''

Każdego dnia większość z nas zastanawia się jak powinno wyglądać nasze życie.
Czy powinniśmy prowadzić je według dekalogu, a może po prostu w zgodzie z własnym sumieniem.
Może warto sprowokować los do zwiększenia adrenaliny ?
Nie pytajmy mędrców, mistrzów czy Boga czym jest życie.
Każdy z nas powinien przeżyć je w zachwycie jako szczęśliwy człowiek.
Aby cokolwiek otrzymać musimy dać coś w zamian.
Poświęćmy swój czas, wysiłek i wejdźmy na najwyższy szczyt by dojrzeć piękno pasm górskich.
Zanurzmy się w morzu by poczuć jak sól osadza się na naszym ciele, a my stanowimy jedność z żywiołem.
Wyjdźmy z domu w wietrzny dzień i poczujmy jak wiatr tańczy nam we włosach.
Warto planować życie, bo po to są marzenia, ale czasami nie jesteśmy przygotowani na to co przyniesie nam nowy dzień.
Cieszmy się z najdrobniejszych rzeczy i żyjmy tak jakby jutro świat miał się skończyć, chwytając chwile ulotne. Gdy skumulujemy małe kroki będą one stanowić milowy skok w dal.
Spieszmy się, bo może nawet teraz śmierć wyjdzie z nami na długi spacer z którego możemy już nie wrócić.

 Ps Jesteś sensem mojego życia, Gapciu. :*

środa, 4 kwietnia 2012

Kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.

Silna, niezależna, na pozór zawsze uśmiechnięta, ale oprócz tego jest jeszcze coś co wyróżnia ją spośród tłumu.
Jest osobą niepełnosprawną.
Wiadome jest, że los rzuca nam kłody pod nogi.
Wraz z podmuchem wiatru zrównuje nas z ziemią i korzeniami najstarszych drzew przykuwa do podłoża, blokując jakikolwiek, choćby najmniejszy ruch.
Zakładając, że wywrócimy się na krętej drodze to mimo wszystko, zazwyczaj wychodzimy z tego bez szwanku i bez większych problemów możemy sami wstać, przeciwstawiając się światu, który chce nas upokorzyć.
Jeśli jednak zdarzyłoby się to osobie niepełnosprawnej, aby wstać potrzebowałaby pomocnej dłoni, a najlepiej dwóch silnych ramion.
Wszystko jest zakodowane w naszej psychice i to od nas zależy czy poddamy się w połowie drogi, czy będziemy walczyć o to co osiągnąć jeszcze możemy.
Każdy z nas miewa dni gorsze i lepsze, upadki i wzloty, ale jak skonstruowana jest psychika człowieka z ograniczeniami ruchowymi ?
Czy uzbrojona jest w dodatkowe instynkty samozachowawcze ?
Może sprawy, które na pozór nam wydają się błahe dla nich stanowią źródło cierpienia.
Warto brać z nich przykład, bo gdy zapłonie iskra nadziei w ich sercu podsycają ogień, wzniecając pożar i walczą do końca, by osiągnąć to na czym naprawde im zależy.

Ps Juniorce...

środa, 28 marca 2012

I can`t help myself.

W życiu przychodzi czas na wzloty i upadki. Tak samo jest też z ludźmi, bywają cyniczni, a innym razem pozytywnie nastawieni do życia i szerzą optymizm w obrębie naszego gatunku.
Zawsze liczą się te najmniejsze gesty, może nawet niekontrolowane przez nas.
Pojawia się osoba, która dostrzega w nas potencjał i pragnie kształtować nasze zainteresowania, promować talent, który drzemie głęboko w nas.
Osoba być może z wielkim doświadczeniem, spokojnie mogłaby wprowadzić nas w wielki świat naszych marzeń o karierze.
Pokłada w nas wielkie nadzieje i ciepłymi słowami o pewnej i stabilnej przyszłości zyskuje nasze zaufanie.
Jesteśmy zaślepieni ideałem, któremu poświęciliśmy szklaną kulę snów.
Jak wielkie jest nasze oburzenie, gdy inni mówią o naszej naiwności.
Człowiek, istota która płynie pod prąd, tylko po to by innym udowodnić, że nie mają racji.
Dopiero gdy skaleczymy się o skaliste dno, zaczynamy opadać z sił i rzeka pochłania nas całych.
Zmęczonych i zawiedzionych własną porażką.
Gdzie była osoba, której powierzyliśmy część naszego świata ?
Dlaczego nie wyciągnęła pomocnej dłoni w akcie ratunku ?
Odpowiedź jest prosta, to właśnie ona poprowadziła nas na dno.

środa, 21 marca 2012

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

Mając możliwość szybszego dotarcia do celu będziemy oszukiwać wybierając drogę na skróty czy zachowamy swój honor i pójdziemy tą wytyczoną przez życie ?
Pokonanie ścieżki przeznaczonej specjalnie dla nas wiąże się z wysiłkiem jaki włożymy w pokonanie przeciwności losu.
Zmęczeni biegiem pod wiatr, skakaniem przez każdą kłodę i przepływaniem na drugi brzeg rwącej rzeki, zaczynamy zastanawiać się ile jeszcze musimy wytrzymać ?
Upokorzeni brakiem sił, ale jako zwycięzcy przekraczamy linię mety.
Każdy z nas musi pokonać taką drogę, by sięgnąć po marzenia.
Dążymy do ich spełnienia, podejmując ryzyko rozczarowań.
Z czasem zasiadamy na trybunach jako obserwatorzy igrzysk życia i patrzymy jak inni zmagają się ze strachem, zmęczeniem i czy są na tyle silni by sprostać wymaganiom postawionym przez siły wyższe.
Przetrwają tylko Ci, którzy przygotują się na to psychicznie.
Wiele pracy trzeba włożyć w to, aby stanąć na podium i móc nazwać się zwycięzcą.
Przyspieszony oddech i bicie serca, pierwsza stacja.
Odpoczynek dla nóg i płuc, spacer po bieżni.
Sami wyznaczamy ile tych stacji będzie w naszym życiu.
Nie mający końca wyścig z czasem.
Kłębiące się myśli czy aby na pewno dobrze przygotowaliśmy się do startu ?
Nadzieja i wiara sprawiają, że ufamy sami sobie, wytyczamy własne granice.
Aby pokonać przeszkody, najpierw musimy pokonać sami siebie, własne słabości.
Mamy w sobie siłę, która nie pozwala nam upaść, wciąż trzyma nas w pionie i mobilizuje do dalszej walki.
Wracają wspomnienia i radość jaka towarzyszyła nam przy osiągnięciu celu.
Jednak najgorszym uczuciem jest widzieć jak inni wspinają się na szczyt obierając drogę na skróty.
Bez większego wysiłku i przeszkód stają na równi z nami.

Ps You are the light that's leading me to the place where I find peace again.

poniedziałek, 19 marca 2012

Drogo płaci ten, który wybrał nic nie tracić.

Ta historia będzie nieco inna niż dotychczas. Bez żadnych metafor, porównań. Można potraktować to jako moją internetową spowiedź.
Bycie wiecznym dzieckiem ma swoje zalety. Kurczowo trzymałam się tego przekonania zwłaszcza, że bałam się dorosłych i samej dorosłości mimo, że to tylko arytmetyka.
Podobno człowiek ma tyle lat na ile się czuje.
Carpe diem, dzień za dniem, ciągle coś innego. Mimo, że ta sama droga do szkoły, Ci sami ludzie to i tak z dnia na dzień życie zaskakiwało mnie coraz bardziej.
Wyjazdy, zgrupowania, treningi, a wszystko po to by kształtować w sobie coś co było dla mnie najważniejsze, pasja.
Sport to zdrowie - każdy potrafi kłamać, ale dostrzegamy je dopiero wtedy, gdy nas zakazi od środka.
Głupota i brak asertywności. Dwunastoletnie dziecko szukające autorytetu i człowiek doprowadzający drużynę na podium.
Zaczęło się od drobnej kontuzji.

- Panie Doktorze, kiedy mogę wrócić do trenowania ?
 - Myślę, że 6 tygodni i będziesz znów biegać po boisku.
Minął miesiąc i szykował się kolejny mecz ligowy. Dwa tygodnie w tą czy w tamtą nie robiły różnicy.
Akcje defensywne były wyjątkowo obciążone naciskiem przeciwników.
Chłodzenie lodem dawało ukojenie bólu, a maści przyspieszały  powrót do zdrowia.
Niestety niewyleczone kontuzje z czasem się odnawiają. Za każdym razem upływ czasu zostawał skracany chociażby o te parę dni.
Zabierać człowiekowi pasję to jak odciąć go od tlenu.

12 września 2010

-
Jeśli będą jakieś problemy z kolanem od razu mi powiedz i robimy zmianę.
- Oczywiście trenerze, ale nie będzie takiej potrzeby.
Długo czekałam na ten dzień, z resztą nie tylko ja, cała drużyna.
Finał Coca Coli w piłce nożnej.
Kontuzja nie dawała o sobie znać przez pierwsze trzy mecze eliminacyjne.
Wielki finał, wydarzenie o którym inni mogą pomarzyć. Dając z siebie jak najwięcej pod aspektem fizycznym i psychicznym doszłyśmy na szczyt.
Pełne trybuny i pierwszy gwizdek sędziego.
Coraz szybsze akcje, obciążenie obrony i odpowiedzialność jaka spada na kapitana.
Akcja ofensywna drużyny przeciwnej, sytuacja sam na sam.
Napastnik kontra obrońca.
Zwód, szybsza praca nóg i wyścig z czasem.
Zamach lewą nogą i wślizg, akcja uratowana.
Zawodnik podnosi się z murawy i lekko chwieje na nogach.
Rozgląda się po boisku szukając przebiegu akcji. Stawia pierwszy krok i lewe kolano składa się jak stary leżak na plaży.
Gwizdek sędziego przerywa akcję i na boisko wbiega ekipa ratownicza.
Trybuny ucichły, a w głośnikach rozbrzmiało nazwisko zawodniczki z numerem 7.
Kibice wstali i pożegnali ją owacjami na stojąco.
Przez łzy, do tej pory nie wiadomo czy szczęścia, bólu czy smutku uśmiechała się gdy chwalił ją trener.
I Wicemistrz Polski 2010 - srebrny medal.

Kontuzja poszerzała się coraz bardziej, ale nie była do końca sprecyzowana. Ciągłe wykonywanie USG na nic się nie zdało.

Maj 2010
- Szalona , Złaź już z tego boiska.
- Jeszcze chwilę.
Przerzucenie akcji na drugą stronę boiska, cofnięcie kolana i znów ten sam ból.
Pielęgniarka, ambulans, szyna, szpital i konkretna diagnoza.
Naderwanie więzadła, boczne przyparcie rzepki, pęknięta część łąkotki przyśrodkowej.

- Myślała Pani o operacji ?
- Zdarzyło mi się o tym myśleć.
- Będę mogła sędziować ?
- Po operacji, owszem.
- A co z piłką ?
- Raczej nie będzie takiej opcji.

Umarła dusza sportowca, odebrano jej tlen, którym była pasja.

środa, 14 marca 2012

It's like catching lighting...

Czas leczy rany, czy czas przyzwyczaja do bólu ?
Nasz odwieczny kompan. Wszystko przemija razem z nim ?
Wiedza, sława, pieniądze ? Na pewno młodość.
Czasami historia lubi się powtarzać. To nie od nas zależy czy są to chwile radosne czy smutne.
Myśląc, że taki taniec, pocałunek lub coś innego w życiu dobrego się już nie powtórzy, że to jedna chwila na milion, nie możemy być w 100 % pewni. Nie ma takiego nakładu jak dobre, złe, dobre, złe.
Najczęściej dobre chwile trwają jedna po drugiej, lecz żeby pozostawała równowaga we wszechświecie, w tym czasie złe chwile się kumulują i uderzają w nas jak Titanic w górę lodową.
Czy i nam pisane jest iść na dno ? Powinniśmy analizować przeszłość, bo nawet wczorajszy dzień można zaliczyć do historii.
Popełniamy cały czas te same błędy.
To jak jazda na rolkach.
Dziewczynka zakłada rolki, ale pewna siebie i swoich umiejętności rzuca się na głęboką wodę i wychodzi bez ochraniaczy. Pierwsze pół godziny jazdy idzie gładko i przyjemnie, udaje jej się nawet zrobić beczkę, a czasem przeplatankę.
Wystarczyła chwila nieuwagi.
Skąd się wziął krawężnik w takim miejscu ?!
Upada, a przy okazji zdziera sobie kolano i oba łokcie.
Pozostaje już tylko przemycie ran, a z tym wiąże się ból przeszywający jej ciało przy oczyszczaniu z bakterii.
Rany goją się w wolnym tempie, ale po jakimś czasie zostają już tylko drobne blizny.
Znów chwyta rolki i wybiega na dwór, by pobawić się z innymi.
Zachowuje ostrożność, ale nie jest ona na tyle duża, by uchronić ją od kolejnego upadku.
Ten sam błąd, ten sam ból.
Nie wyciągnęła żadnych wniosków z tego co stało się wcześniej, bo łudziła się, że więcej się to nie powtórzy.
Dla upamiętnienia tego zdarzenia są jeszcze większe blizny.
Mija jakiś okres czasu, co tym razem zrobi dziewczynka ?
Założy w końcu ochraniacze czy uzna, że piorun nie trafi trzeci raz w to samo miejsce ?
Mawiają, że nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, być może tyczy się to rzeczy konkretnych,  ale ma to także na celu przypomnienie nam o tym jak ważne jest to byśmy targnęli się do przemyśleń o tym co się stało, a co stać się może.
Jak powinniśmy się zachować, gdy znów upadniemy ? Przemyć rany, czy ignorować ból ?
Wszystko niesie ze sobą jakieś konsekwencje, ale możemy zmienić bieg wydarzeń, bo Chcieć to móc.

Ps Ten kto potrafi prowadzić nas w tańcu, będzie potrafił prowadzić nas przez życie.

środa, 7 marca 2012

Czasem po prostu chciałabym...

Witam w Teatrze Życia.
Jeden dzień potrafi zmienić człowieka, zmienić jego życie.
Rodzimy się, uczymy się chodzić, mówić, uczymy się wszystkich czynności życiowych.
Łapiemy oddech i kurtyna w górę.
Pełna sala, tłum ludzi, a światła reflektorów oślepiają nas swoim blaskiem.
Spoglądamy na swoje ręce, nogi i zauważamy cienkie sznurki.
Pierwsza słabość jakiej się poddajemy, ciekawość.
Nasz wzrok kierujemy w górę, by dowiedzieć się, kto nadzoruje każdy nasz ruch.
Za każdym razem gdy spoglądamy na te dwie osoby, przyzwyczajamy się do ich obecności, a ich uśmiech sprawia, że jesteśmy pewni siebie i dajemy z siebie jak najwięcej.
Z czasem kształci się w nas jakaś umiejętność, znów bierzemy głęboki oddech i dajemy pierwszy poważny pokaz swojego talentu. Pełni obaw, ale ze świadomością, że Ci, którzy ciągną za sznureczki zawsze będą z nas dumni.
Dorastamy w tym teatrze, ale prócz nas na scenie pojawiają się inni ludzie. Czasem młodzi, innym razem nieco starsi. Spektakl trwa, a z biegiem czasu zauważamy,że na widowni jest kilka wolnych miejsc.
Zbyt nieśmiali, osamotnieni, boimy się zapytać dla kogo są przeznaczone.
Może dla Prezydenta ?
Znanego sportowca ?
A może po prostu dla zwykłego człowieka, albo naszego przyjaciela.
Gdyby ktoś zebrał się na odwagę i otworzył usta w akcie rozeznania kogo miałby o to zapytać ?
Tych na górze co kontrolują każdy nasz ruch ?
Sami nie znamy odpowiedzi na to pytanie, możemy jedynie snuć domysły.
Przychodzi dzień z którym wkraczamy w dorosłość, a nasze sznureczki znikają.
Czujemy się wolni. Brak kontroli, nadzoru, ale trzeba uważać.
Gdzie podziali się Ci co cały czas byli przy nas ? Zapisywali do fryzjera, lekarza, kosmetyczki ?
Rozglądamy się po sali, po chwili poszukiwań zauważamy jak z gracją schodzą po spiralnych schodach i kierują się w stronę dwóch wolnych krzesełek w pierwszym rzędzie.
Odpowiedzialność, tego oczekują od nas widzowie, a przy okazji ludzie, których na naszej drodze postawił nam los.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Nobody's ever made me feel the way that you do

Czy każdy z nas łudzi się, że może zatrzymać czas, który ucieka nam przez palce ?
Chwile, które chcielibyśmy by trwały wiecznie, uciekają w zawrotnym tempie.
Gonimy czas jak Alicja białego królika. Okazuje się, że on właśnie zaprowadza nas do krainy czarów.
To samo niesie nam czas, przyszłość, która być może jest z góry przesądzona.
Wszystko czego doświadczamy jest wątpliwe..
Chcielibyśmy zaplanować wszystko, ale po co ?
Życia nie powinno się planować, bo los lubi płatać figle i komplikuje sprawy.
To czego byliśmy pewni od kilku miesięcy w jeden wieczór może stać się wątpliwe.
Furia w jaką wpadamy, że ktoś lub coś zniweczyło nasze postanowienia może zniszczyć wszystko.
Jeśli chcemy na nowo komuś zaufać, najpierw powinniśmy zaufać sami sobie i znać własne granice.
Łatwiej jest odejść niż komuś wybaczyć, ale jeśli się kocha to da się naprawić wszystko.
Nie obiecujmy sobie rzeczy niemożliwych, ale nie podejmujmy także pochopnych decyzji w złości.
Warto opanować emocje, bo możemy zranić bliskich.
Co jeśli ktoś obieca nam gwiazdkę z nieba, a nigdy jej nie dostaniemy ?
W zamian dostaniemy tylko kilka złudnych słów " Jeszcze nie czas."
" Tylko dzieci wiedzą czego szukają" więc będę czekać, bo warto spełniać swoje i innych marzenia.
Jednak jeśli składamy obietnicę to czy bierzemy na siebie odpowiedzialność jaka się za tym kryje ?
Człowiek, który nam zaufał, powierzył nam swój skarb, coś w rodzaju szklanej kuli.
Jeśli będziemy się nią bawić to może się potłuc na milion drobnych kawałków, ale wszystko da się naprawić.
Każda historia ma jakieś zakończenie, być może nie tak szczęśliwe jak się wydawało, ale te milion mieniących się szkiełek to gwiazdy na czyimś niebie.
One przypominają mi Ciebie i jesteś moja chociaż to nie kwestia posiadania.

Ps Przed nami jeszcze wiele marzeń do spełnienia mimo, że marzenia są dla frajerów.

sobota, 25 lutego 2012

Niosąc zdradę na ustach, niosłem zemstę podtapianie w oceanie dziś nazwałbym przestępstwem.

Ból fizyczny odwodzi od nas ból psychiczny, robimy wszystko by go nie odczuwać. Myślimy, że jesteśmy w stanie przetrwać wszystko.
Klub, alkohol, nowe znajomości. Dym na parkiecie zamienia się w węża. Nie jest to zwykły gad, ma czerwone oczy, a działanie jego jadu jest stopniowe. Czeka, aż alkohol dopomoże mu zrealizować szpetny plan.
Zagląda każdemu w oczy, ale tylko najwytrwalsi trzymają pion.
Światła neonów, szept ludzi i zmysłowe ruchy ciał w tańcu.
Zdrada jak zaraza rozprzestrzeniła się po ludziach.
Spotkanie twarzą w twarz z samym sobą, z własnymi granicami rozsądku.
Nawet Ci, którzy kochają tak bardzo.
Flirt to nie zdrada, ale jej zalążek. Niewinny uśmiech, prowokujący gest i jesteśmy usidleni.
Jesteśmy jak topiący się ludzie, szukamy deski ratunku, by wyjść z tego cało.
Chwytamy alkohol i zapijamy resztki swej godności, nie zwracamy uwagi na to co robimy tylko na to co się stało.
Możemy zdradzić, albo zostać zdradzeni. Brak zdrowego rozsądku i zdrada śmieje nam się w twarz.
Temperatura rośnie, serca biją szybciej, alkohol uderza do głowy.
Nie trwa to dłużej niż pół minuty, a ma wpływ na większość czasu naszej przyszłości.
Kontrola nad samym sobą, a przede wszystkim zaufanie do samego siebie może nas uratować z objęć wstydu.

środa, 22 lutego 2012

Zaciskasz pięści, podnosisz głowę i ze łzami w oczach szepczesz, że wszystko się kurwa jakoś ułoży.

W ich życie wkradła się obojętność. Ten kto układa losu karty postarał się o wszystko.
Ułożył zagadkę mającą wiele sprzecznych odpowiedzi i jedną trafną, schowaną głęboko pod stertą kłamstw.
Można nazwać to planowaniem zbrodni doskonałej, której celem jest miłość.

- Muszę to sobie poukładać, przerasta mnie to.
- Co Cię przerasta ? To, że staram się wszystko naprawić ? To, że Cię Kocham ? Staram się zrozumieć, ale nie potrafię. Zechcesz mi to wytłumaczyć ?
- Tu nie ma co wyjaśniać.
- Tak będziemy żyć ? Z dnia na dzień ? Sztuczny uśmiech, tykająca bomba zegarowa i rutynowe pytania " Jak Ci minął dzień ? ", " Masz ochotę na herbatę ? ", " Zgasisz światło ? ", czasem może zapytamy siebie " Masz ochotę się kochać ? ", ale odpowiedź zawsze będzie ta sama, " nie".
- Tylko to słowo masz w swoim słowniku przeznaczonym dla mnie ?
- Jeśli powiem "nie", wyjdzie na to, że masz rację więc śmiem wątpić.
- No to świetnie.
- A może Ty kogoś poznałaś ? Tak bardzo zmieniło się twoje nastawienie do mnie, ludzi i świata. To co zdążyłam Ci pokazać i podarować, ktoś odebrał ot tak. Lepsza jest najgorsza prawda niż najpiękniejsze kłamstwo.
- Nic się nie zmieniło.

Zbrodnia doskonała, zamiast żyć swoim życiem, ktoś robi to za nas. Jedna strona tego nie zauważa, albo druga stwarza  problem.

- Wątpię w ludzkie dobro i pozytywne uczucia.
- Dlaczego tak mówisz ?
- Takie są realia. Wyprowadzam się.
- Słucham ?
- Nie usłyszałaś czy każesz mi się powtarzać ?
- Słyszałam, rób jak chcesz.
- Na tym ogranicza się twój słownik, którego używasz w stosunku do mnie.

Dłużej się nie zastanawiając wzięła walizkę i zaczęła pakować swoje rzeczy.
Dopóki czegoś nie stracisz, nigdy tego nie docenisz.
Ludzie są naiwni i żałośni, kurczowo trzymają się swoich racji, są nieszczęśliwi mimo, że życie i tak jest dla nich pobłażliwe. Przychodzi czas, że w końcu los zsyła na nich nieszczęście, a wtedy oni przeklinają Boga i pytają " dlaczego właśnie ja ? ".
Odpowiedź jest prosta, by docenili życie, które wiedli wcześniej.
Zostaje mi rzucanie jej ukradkowych spojrzeń na uczelni.

Ps Trudno mi się przyznać, że to wszystko nagle traci sens, gdy Ciebie nie ma. Na głos nie wypowiem, że tęskniłam, gdy nie było Cie, trochę za długo.

wtorek, 21 lutego 2012

Wiedział, że gdyby coś się stało oddałby własne życie za nią.

Weszła do domu i z barku wyjęła butelkę wódki.
Każdy kolejny łyk niósł ze sobą coraz mniejszy grymas na twarzy. Z Łazienki wyszła Laura i energicznym ruchem wyrwała jej butelkę z ręki.
- Najlepiej zapić problem, co ?
- Nie wiesz o co chodzi, nie wtrącaj się i idź spać.
- Czy Ty w ogóle słyszysz co do mnie mówisz ?
- Bałaś się kiedyś, że ktoś kogo kochasz przestanie kochać Ciebie ?
- Hmm, nie wiem. Dlaczego pytasz ?
- Bo to pytanie ma dwie różne odpowiedzi. Od człowieka zależy jak je zinterpretuje.
- A co to ma do rzeczy ?
- Nic, idź spać i oddaj mi to.
Laura usiadła na fotelu z założonymi rękami i czekała na wyjaśnienia.
- Ta historia nie ma końca.
- Mamy czas.
- To może zajmijmy się tym co się dzieje miedzy nami. Co Ty na to ?
- Kochanie, nie wiem co się dzieje, nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć na to pytanie.
- Czuje się tak jakby wewnątrz mnie toczyła się wojna. Nie między rozumem, a sercem tylko między Bogiem, a Diabłem. Ludzie potrafią perfidnie to wykorzystać.
- Co masz na myśli ?
- Wydaje Ci się, że milczenie ukoi nasz strach ? Wręcz przeciwnie. Każde z nas będzie zastanawiało się co  dalej, czy tak będzie całe życie ? Założymy maski i będziemy udawać szczęśliwych ludzi, gdy w środku nas właśnie wybuchła bomba ? Tak mamy żyć ?
- Przecież wiesz, że ..
- No właśnie co ? Ostatnio przychodzi Ci to z trudnością. Jestem zwykłym człowiekiem też czasem potrzebuje czułości. Wiem, że masz dosyć tego, że tracę siły, ale muszę wygrać walkę o rzeczywistość. Na nowo uczę się chodzić i wiem, że gdy upadnę znów się podniosę.
- Kochanie, Kocham Cię. Czas nieubłaganie gna do przodu, ale nic się nie zmieniło.
- Wiele się zmieniło, nie chce doznawać efektu lustrzanego. Byłaś więźniem mojej przeszłości i popełniasz błędy takie ja. Stajesz się taka jak ja kiedyś, ignorujesz moje pytania, bo boisz się odpowiedzi.
- To nie tak..
- Więc jak ? Nie jestem jasnowidzem, nie wiem co dzieje się w twojej głowie. Jeśli nie zamierzasz odpowiedzieć na moje pytanie to oddaj mi butelkę i idź spać.
Rzuciła wódkę w jej stronę i ruszyła w kierunku sypialni.
Amelia wstała i chwiejnym krokiem podeszła do Laury. Chciała przytulić ukochaną, ale ona zaczęła się wyrywać i bić ją po ramionach.
- Nienawidzę Cię !
- Wiem.
- Nic nie wiesz, nie masz pojęcia ! Wszystko widzisz w czarnych barwach, wątpisz w nas, w moją miłość !
- Ty to powiedziałaś, a nie ja.
- Jak ktoś tak mówi to zawsze ma to na myśli.
- Być może nie wiem co się dzieje w twojej psychice, ale co mam zrobić skoro nie chcesz ze mną rozmawiać ? Widujemy się rzadko, ale to się zmieni. Tęsknota niszczy mój świat, ale nie możemy płakać nad rozlanym mlekiem.
- Tak będzie zawsze ?
- Zgłupiałaś ? Wszystko się zmieni, potrzeba tylko trochę czasu. Przecież Cię Kocham.Wiesz ile trudu sprawiła mi kradzież z nieba takiego anioła jak Ty ? I to jeszcze ulubienice samego Boga. Kiedyś zemści się odbierając mi życie, ale umrę z uśmiechem na twarzy, bo było warto.
Amelia przytuliła ukochaną i pocałowała w czoło, a potem czekała aż zaśnie.
- Uwielbiam gdy usypiasz w moich ramionach. Mogę żyć, ale tylko z Tobą. Miłość nie pozwala rezygnować. Lubie jak na mnie krzyczysz, wściekasz się, jesteś taka urocza, ale przede wszystkim okazujesz mi uczucia. Mimo, że są one negatywne, to w moim sercu Bóg ma przewagę nad Szatanem.
Chwilę później usnęła.
Czasami nie potrafimy ze sobą rozmawiać, mamy wewnętrzną blokadę, ale warto okazywać uczucia, pozbywać się emocji, a w szczególności tych negatywnych.

Ps Laurze, która pokazała, że życie jest jak Taniec.
" Niekiedy namiętne jak rumba, a innym razem subtelne jak walc ".

poniedziałek, 20 lutego 2012

Łączy nas wiele spraw, jeszcze więcej dzieli.

Był mroźny wieczór.
Siedziała w pubie, przy oknie.
Sączyła whisky i zdawało się, że na kogoś czeka.
Do pubu jak oparzona wpadła , młoda dziewczyna. Miała może 158 cm wzrostu.
Gorączkowo rozglądała się po lokalu, aż w końcu pewnie ruszyła w kierunku stolika przy oknie.
Rzuciła torbę na ziemie, zrzuciła z siebie płaszcz i usiadła na krześle.
- Bałaś się kiedyś, że ktoś kogo kochasz, przestanie kochać Ciebie ?
- Kulturalnie byłoby powiedzieć " Dzień Dobry". Napijesz się czegoś ?
- Mam powtórzyć swoje pytanie czy odpowiesz ?
- Napijesz się czegoś ?
- Nie, dziękuję. Bałaś się kiedyś, że ktoś kogo kochasz, przestanie kochać Ciebie ?
Kobieta przy oknie miała wrażenie efektu lustrzanego. Mogła przewidzieć każdy ruch jaki wykona przeciwnik, ale w tym wypadku ktoś znacznie bliższy.
- Tak, a dlaczego pytasz o takie rzeczy pomijając jakiekolwiek, instynktowne słowa powitania ?
- Czysto teoretycznie. A stało się tak ?
- Raczej nie. Strach przed czymś paraliżuje nas doszczętnie i rozum się wyłącza, wtedy wszystko prowadzi do tragedii. Strach działa na nasze obawy jak magnez. Zawsze jest jakiś powód do zadawania takich pytań.
- Da się pozbyć strachu ?
- Powiesz mi o co chodzi ? Da się, musisz rozważyć wszystkie za i przeciw, czy masz podstawy do tego by się bać. Jeśli jest to miłość obustronna to fundamentem powinno być zaufanie. Strach budzi niepewność, niepewność zaś niepokój, a niepokój brak zaufania, co jest jednym z czynników niszczących.
- A gdzie w tym wszystkim jest zazdrość ?
- Co za kretyn nauczył Cię ignorować ludzkie pytania ? Trochę to przypomina postawę Małego Księcia, ale nie ośmieliłabym się do takiego porównania.
- Ciesze się, że znasz swoją wartość.
- Nie przypominam sobie, by to należało do mojego zakresu materiału.
- Nie należało, Ty tak robiłaś, a ja uczyłam się od Ciebie. Nie zmienia to faktu, że nazwałaś się kretynem. Wracając do mojego pytania, gdzie w tym wszystkim zazdrość ?
- Bezczelność też weszła Ci w nawyk. Zazdrość pojawia się nie wiadomo skąd, jeśli wchodzi między was osoba trzecia, albo po prostu jak ktoś spojrzy na ukochaną/ukochanego. Jesteśmy strasznie wyczuleni na ich punkcie, bo są jak szklane kule, które łatwo mogą się potłuc.
- Jeśli osoba trzecia to co wtedy ?
- Do czego pijesz ?
- Do niczego.
- Odpowiedz mi proszę, a będę kontynuować.
- Kontynuuj.
- Stajemy się nieufni, niszczymy to co przez długi czas budowaliśmy. Zaczynają się awantury, kontrolujemy każdy ruch drugiej osoby i jesteśmy pewni swoich racji. Chyba, że ufamy bezgranicznie i nie mamy podstaw do tego. Więc, czemu pytasz ?
- Wydaje mi się, że przez zazdrość coś się psuje, ale wiem, że nie tylko ona ma tu role. Trudno mi znaleźć kolejny powód, ale dziękuję.
Wstała, chwyciła swój płaszcz i chciała odejść, jakże wielkie było zdziwienie kobiety z whisky.
- Zazdrość nie stanowi sedna sprawy.
To musiało ją zaintrygować, bo obróciła się na pięcie i wróciła do stolika.
- Więc co takiego ?
- Zaufanie. Jeśli jest ono dziurawe jak szwajcarski ser to będą w nim luki. To tak jakbyś jadła kanapkę i w pewnym momencie twój kęs byłby wybrakowany. Jeśli zaufanie jest jak jabłko to jest pełne, oczywiście może się zdarzyć, że będzie w nim robak, ale to nie oznacza, że druga część jabłka też jest zepsuta. Nie masz za co dziękować, ale powiedz mi po co Ci to było ?
- Robaka trzeba wtedy wyrzucić, prawda ?
- No tak, albo zabić, ale wtedy upewnij się, że obrońcy praw zwierząt nie patrzą Ci na ręce. Nie ignoruj moich pytań. Do czego było Ci to potrzebne ?
- Czysto teoretycznie. Zabić, tylko czy aby na pewno osoba, której osoba trzecia nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, będzie zadowolona ?
- Z dumą słucham tego o czym mówisz. Nie będzie, ale robak może zginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Dlaczego pytasz ?
- Coś czuję, że byłabym pierwszą podejrzaną.
- Bardzo możliwe, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
- Słyszałaś, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła ?
- Obiło mi się o uszy. Byłam tam parę razy w snach.
- A jesteś pewna, że chcesz doznać bliskiego spotkania z diabłem ?
Kobieta wyjęła pieniądze i położyła na stole.
Oburzona, szybkim krokiem opuściła pub i zniknęła gdzieś w deszczu.
Młoda dziewczyna podeszła do baru.
- Whisky, proszę.
Jedno było pewne, były podobne jak dwie krople wody, ale nie łączyły ich żadne więzy krwi.
























Ps Uczniowi Czarnoksiężnika.

piątek, 17 lutego 2012

Zły sen o przyszłości.

Zaufanie, wszechstronnie uważane za fundament relacji międzyludzkich.
Z początkiem niewielkie, potem bezgraniczne, jednak z czasem ograniczone.
Złe doświadczenia spadają na nas jak grom z jasnego nieba, gdy nie jesteśmy w stanie się bronić.
Szybki nokaut - nie krzyczymy, brak w nas cynizmu, jesteśmy spokojni, jakby miało nas to wzmocnić.
Jakie są czynniki niszczące ?
Kłamstwa, zdrada, czasami nawet wymiana słowna ze zbyt wielkim przesłaniem jest w stanie naruszyć fundament.
Przyjaźń, rządzi się własnymi prawami, ale jak wszystko ma swoje granice.
Co mogłoby ją zniszczyć ? Kłamstwa, ale tym bardziej ich brak.
Co mam ma myśli ? Otóż zatajanie prawdy, ucieczka od tematu, brak szczerej rozmowy.
Miłość, to uczucie można niestety zniszczyć na wiele sposobów.
Można ją zatruwać powoli kłamstwami, albo odstrzelić zdradą.
Wszystko zostaje zniekształcone jak w popękanym lustrze.
Najważniejsza w kontaktach międzyludzkich jest rozmowa i kontakt wzrokowy.
Oczy nie kłamią, ale tylko serce mówi prawdę.
Długi czas pracujemy na zaufanie, a jesteśmy w stanie je zburzyć w mgnieniu oka.
Jeśli wszczepimy drugiej osobie niepokój w serce, możemy być pewni, że znów musimy wziąć się do roboty.





czwartek, 16 lutego 2012

Now and then it seems that life is just too much. But you've got the love I need to see me through.

Rozpacz i gniew, dwa czynniki prowadzące do ataków szału.
Jednego dnia wściekamy się na cały świat, nic nie ma dla nas znaczenia, nawet to co było naszym priorytetem życiowym.
Popadamy w skrajność, histerię i szał.
Mamy ochotę zniszczyć wszystko wokół. Izolujemy się od świata, boimy się sami siebie.
Niby wszystko co mówimy w złości miałoby być prawdą, ale zazwyczaj jest wytworem naszej chorej wyobraźni.
Czasami zdarza się to raz na jakiś czas, ale potem zaczyna się nasilać. Doprowadza nas do obłędu.
Wszystko widzimy w barwach szarości, " nic " nas "nie" cieszy, ciągle powtarzamy "nieważne".
Następnego dnia budzimy się zatopieni w chusteczkach. Dopiero teraz dociera do nas co tak naprawdę się stało.
W jednej chwili mogliśmy stracić wszystko.
Niczego już nie jesteśmy pewni.
Zaczynamy się bać, ale także i wstydzić.
Doprowadziliśmy swój stan psychiczny na dno, teraz jest wrakiem.
Następnego dnia, ktoś wyciąga go powoli, by móc odbudować.
Po jakimś czasie powstanie nowy, piękny okręt, który wypłynie na morze.
Być może znów zostanie zatopiony, ale ważne by miał kto go wyłowić.
Po kilku takich ekscesach zaczynamy się bać, że któregoś dnia nasz wybawiciel się już nie pojawi, odpłynie w poszukiwaniu innych wraków, a może stabilnych statków.
Może zabrzmi to żałośnie, ale jedyne co nam pozostaje to okazać skruchę i powiedzieć " przepraszam ".
Musimy zastanowić się jak zapobiec takim zachowaniom i stać się lepszymi ludźmi.

Ps Jestem skończonym idiotą, Przepraszam.

środa, 15 lutego 2012

In the space between what's wrong and right.

Tęsknota za pejzażami, falami rozbijającymi się o skały i śpiewem ptaków.
Często brakuje mi zwykłego spaceru brzegiem morza.
Stopy zapadają się w piasku, a lekki wiatr muska moją twarz i tańczy we włosach.
Znów wkradnie się tu podział, dlaczego życie nie mogłoby być jednolite ?
Byłoby zapewne zbyt nudne bez tylu urozmaiceń.
Zapominamy o przeszłości, a gdy była teraźniejszością cieszyliśmy się nią ile sił w płucach.
Teraz nie chcemy wracać do wspomnień.
Wolimy tęsknić i płakać nocami. Nie powiemy nic, bo wolimy unieść się honorem.
Stajemy przed lustrem, ocieramy łzy i wmawiamy sobie, że wszystko będzie dobrze, że to minie.
Ale przecież nikt nie wymagał od nas byśmy byli twardzi ?
Każdy z nas ma chwile słabości, zwątpienia.
Pustka, która pozostała zapełnia się powoli.
Uczucie, że nie zrobiliśmy nic w kierunku by odzyskać to co zostało nam odebrane, wcale nie jest najgorsze.
Jeśli zrobiliśmy wszystko by naprawić to co kiedyś zepsuliśmy, a nie widać efektów - to jest bardziej bolesne.
Bowiem tęsknota za drugim człowiekiem niszczy naszą dusze.
Być może nie doszczętnie, ale wpływa na prawidłowe jej funkcjonowanie.

Ps " Nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, że nie wiesz co u mnie bo pękło by Ci serce "

wtorek, 14 lutego 2012

Want you to make me feel like I'm the only girl in the world.

Walentynki, dzień wojny słownej:
Zakochani vs single
Zazwyczaj single to osoby porzucone, protestują i krzyczą, że nie obchodzi ich ten dzień, ale żałują, że nie mają drugiej połowy, którą można przytulić, pocałować i powiedzieć : Kocham Cię.
Próbują oszukać sami siebie, bo jeśli chodzi o nas to bardzo łatwo im to przychodzi.
Trzeba stać się takim człowiekiem, by móc go zrozumieć.
Zakochani ?
Twierdzą,że to dzień jak każdy inny, ale w głębi duszy są szczęśliwi, bo to dzień, który mogą spędzić we dwoje, uczcić swoją miłość.
Być może ktoś w takim właśnie dniu zamierza się oświadczyć ?
Jednak musimy pamiętać, że kochać i okazywać uczucia powinniśmy każdego dnia w roku.
Kolejnego dnia kochać jeszcze bardziej, czuć się odpowiedzialnym.
Wtedy przychodzi chwila, że klękamy, łapiemy ukochaną za rękę.
- Wyjdziesz za mnie ?
Aż korci by powiedzieć " Nigdy w życiu ", ale jesteśmy zaskoczeni i nie możemy wydusić z siebie ani słowa.
Trzymamy w niepewności, by po chwili odpowiedzieć "tak".
Nieważne gdzie to się wydarzy, na plaży czy w szpitalu. Ważne jest to, że jesteśmy pewni swoich uczuć i chcemy spędzić resztę życia z tą właśnie kobietą.

Kochanie, chcę spędzić z Tobą resztę mojego życia, być może nieco marnego. Zamieszkać z Tobą i założyć rodzinę.
Kocham Cię. <3
Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek :*

Ps Want you to take me like a thief in the night Hold me like a pillow, make me feel right Baby I'll tell you all my secrets that I'm keepin', you can come inside And when you enter, you ain't leavin', be my prisoner for the night.

Spowiedź.

11.11.2010
Romeo i Julia, a może powinnam napisać Mistrz i uczeń ?
Z góry przepraszam.
Dzisiaj walentynki, a więc może czas na jakąś opowieść ?
Niektórym jest ona bardzo dobrze znana, innym wcale.
Różnica ich wieku wynosiła dwa lata, ale rozumiały się bardzo dobrze.
Romeo, energiczna, pełna optymizmy osoba.
Julia, krucha, mała, drobna istotka.

(...)
Z czasem przerodziło się to w nieco inną relację - Mistrz i uczeń.
Nauczyć kogoś jak ma żyć ? Być może w tym tkwił problem. Fatum, które wisiało w powietrzu.
Tradycyjny przebieg spraw, wszystko zaczyna zmieniać swój bieg i nabierać barw.
Uzależnienie od drugiej osoby, wspólne wygłupy, rozmowy nocą, wspólne gotowanie, powrót z pracy idealnie na obiad, który już czekał na stole.
Uczeń z każdym dniem coraz więcej wiedział o życiu, jeszcze tyle jego słów w głowie mam.
Etapy życia, dziecko zaczyna dorastać, a uczeń staje się Mistrzem.
Te relacje zawsze kończą się w ten sam sposób, lecz tym razem miało być inaczej.
Wieczór jak każdy inny.
  - Kocham Cię.
Przyspieszone bicie serca, natłok myśli i wielkie przerażenie.
Strach przed tym, że nie skończy się to happy end'em.
Miłość drugiej osoby zastępowała powoli miejsce strachu i przerażenia. Wszystko miało zupełnie inny tok wydarzeń.
Do czasu.

13.03.2011
Wieczorny spacer.
Imieniny Ucznia, niedaleko jej domu czekała na nią przyjaciółka, balony i te sprawy.
- Najlepsze życzenia ! :*
Mistrz odszedł, by nie przeszkadzać. Przyjaźń to jeden z cenniejszych skarbów na świecie, ale nie każdy z nas go docenia.
W między czasie, gdy przyjaciółki prowadziły zażarty dialog, dziewczyna pokazała zagubionej kobiecie drogę do celu, gdzie miała spotkać się z ukochanym.
Z uśmiechem na twarzy Mistrz wrócił i nie zdążył nic nawet powiedzieć, gdy usłyszał :
- Jesteś taka sama jak on !
Kim był on ? Jej ex.
Na mej twarzy zagościł Wodospad łez.
Z góry ktoś przesądził los tej dwójki.
Każdy dzień był dla nich udręką tamtego dnia. Żyły w cieniu miłości.
Brak zaufania i pochopne oskarżenia zrównały z ziemią ich drobny domek.

(...)
Każdy mistrz kiedyś miał swego mistrza. Tak się stało i z uczniem.
Może kiedyś przekaże komuś to czego nauczyło go życie, a być może osoba, którą pokochał.
Każdy mistrz uczy nas otwierać serce na ludzi.
Mistrz i Uczeń, każdy poszedł własną drogą.
Mistrz porzucił szaty nauczyciela i wszedł między ludzi.
Otworzył się na miłość.
Co się stało z uczniem ? Nie wiem, mimo, że znalazłam miłość to czasem mi go cholernie brakuje.

Ps Nigdy nie wybaczę nam tego, że nie potrafimy już ze sobą rozmawiać.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Strach, stoisz teraz ze mną u miłości bram.

Strach ogarnia każdego z nas. Zastanawiamy się jak się go pozbyć.
Strach przed tym co przyniesie kolejny dzień.
Strach przed miłością.
Strach przed bólem.
Strach przed cierpieniem.
Strach przed śmiercią.
Strach przed upokorzeniem.
Strach przed rozczarowaniem.
Strach przed wiecznym czekaniem.
Strach przed odrzuceniem.
Strach przed potępieniem.
Strach przed zapomnieniem.
Strach przed rutyną.
Boje się, jak każdy człowiek.
Być może jestem tylko dzieckiem, a może niektórzy ośmielą się mnie nazwać osobą dorosłą.
Znoszę cierpienie, którego zawsze tak bardzo się bałam. W takich chwilach warto mieć wsparcie.
Niekoniecznie łączy się to z dzieleniem bólu na pół.
Rozczarowanie osoby, którą kochamy, że nie dajemy sobie pomóc z bagażem doświadczeń jakim obarczył nas świat.
Wieczne czekanie na to, że wszystko będzie dobrze.
Boimy się zmian, co jeżeli wszystko potoczy się zupełnie inaczej ?
Szukamy oparcia, zrozumienia.
Co gdybym była egoistką i dała jej odczuć mój ból ?
Pewnie byłaby nieszczęśliwa, z dnia na dzień byłoby coraz gorzej.
Czasami zapada się grunt i czekamy na cud.
Nasze cierpienie stałoby się rutyną i któregoś dnia, zaczęłaby się zastanawiać :
A może zasługuje na coś innego, lepszego ?
Znudziłoby ją wieczne pytanie o stan mojego zdrowia, patrzenie na moje łzy.
Chciałaby znów być szczęśliwa.
Nie mogę zagwarantować, że wszystko będzie dobrze.
Boje się, że zmęczy ją życie ze mną. Nie jestem w stanie obiecać, że nasze życie będzie jak z bajki.
Jedyne co mogę jej ofiarować to moja miłość.
Wiem tylko jedno, nie mogę się poddać. Żyjemy dla kogoś, Ja żyję dla niej.
Życie wystawia nas na wiele prób, ale przecież bez burzy i słońca, nie byłoby tęczy.

Ps Kocham Cię.

sobota, 11 lutego 2012

Infect me with your love.

Jak wielkie zdarzają się być pokusy jakie szykuje dla nas Bóg na próbę, a być może Szatan by powoli zepsuć nas do szpiku kości.
Zdarzają się jednak takie, które na pewno nie są jego dziełem.
Pożądanie. Mimo, że niektórzy robią to "just for fun" to u większości jest to owoc miłości, a on jej nie zna.
Nie ma pojęcia co to miłość, zaufanie, oddanie drugiej osobie.
Z każdym dniem się zmieniamy. Zmieniają nas ludzie.
To co kiedyś było dla nas tak odległe, nagle znalazło się na wyciągnięcie ręki.
Znajdujemy brakujące puzzle, które zgubiły nam się w dzieciństwie.
Poznajemy siebie na nowo, by zacząć nowy etap w naszym życiu.
Czas nieubłaganie gna do przodu.
Każdy ruch, gest, słowo jest nowym lądem, który udało nam się odkryć.
Być może zbłądziliśmy w życiu, ale ktoś zostawił ślady, które posłużyły nam jak Nić Ariadny.
Wróciliśmy między ludzi, silniejsi, bardziej pewni siebie.
Ukrywamy własne słabości i pewnie prowadzimy taniec życia.
Z mocno uniesioną głową ku górze i silnymi ramionami w których trzymamy swój największy Skarb, Ariadne.
Za każdym razem przyjmuje ona inne imię.
Moja Ariadna sprawiła, że wygrałam nie tylko z Minotaurem, ale ze wszystkimi przeciwnościami losu.

Ps " Kocham Cię, Księżniczko. Zrobiłaś ze mnie Króla "

piątek, 10 lutego 2012

Dziękuję wam za to, że nie boję się życia.

W życiu stajemy przed wieloma wyborami.
Nasze decyzje, postanowienia są pochopne, ale przychodzi czas, że stajemy na rozdrożu dróg i zastanawiamy się w którym kierunku iść.
Uważnie czytamy drogowskazy, by nie pomylić się i szczęśliwie dojść do celu.
Zastanawiamy się jednak co mogło na nas czekać na drugiej drodze i czy tak naprawdę to do czego dążymy jest tym czego zawsze chcieliśmy. Może to tylko niespełnione marzenia naszych rodziców, które my realizujemy?
Są także ludzie, których musimy postawić na podium naszego serca. Przyjaciel ? Partner ? Może po prostu osoba, którą traktujemy jak siostrę/brata.
Przesiadujemy godzinami, śmiejemy się, żartujemy. Czasami bywa, że również płaczemy, ale ze świadomością, że ramie, które chłonie nasze łzy jest naszym oparciem, sprzymierzeńcem.
Rozmawiamy o sprawach najbardziej intymnych, tajemnicach, których nikt wcześniej nie zdążył poznać.
Jesteśmy szczęśliwi mając kogoś takiego.
Osoba, która martwi się o nas, gdy popadamy w skrajność, rozbawia nas, gdy jesteśmy smutni, chwyta nas za dłoń, gdy upadamy - kim może dla nas być ?
To z pewnością przyjaciel, ale czy tylko ? Nie, to także osoba, którą traktujemy jak siostrę/brata.

Ps Dziękuję D. <3

czwartek, 9 lutego 2012

Bóg to jeden wie.

Czym jest dla człowieka ból ? Fizyczny i psychiczny.
Najczęściej jak ktoś zadaje pytanie "Jak się czujesz?", ciekawi nas o co pyta, ale odpowiadamy zdawkowo ( dobrze ), by nie drążyć tego tematu.
Ból fizyczny, zawsze gdy go doświadczamy pytamy Boga "dlaczego tak cierpię ? ".
Nie pojmiemy tego tak po prostu. Wszystko ma swój sens, być może ukryty, ale ma.
Sami decydujemy się na cierpienie. Nie słuchamy nawet ludzi, którzy stanowią dla nas autorytet.
Jesteśmy pewni swojego i brniemy dalej w przekonaniu, że wszystko potoczy się inaczej.
Z czasem okazuje się, że się mylimy.
Nasze życie coraz szybciej spada w dół. Zaczyna się bezkresny ból fizyczny, co wiąże się z naruszeniem psychiki.
Dopiero gdy czekamy na ostateczny moment, który ma zakończyć naszą mękę zaczynamy wszystko rozumieć.
Strach to nasz jedyny kompan. Myślimy o tych, którzy są dla nas najważniejsi, a także o tych, którzy ostrzegali nas przed naszą własną głupotą.
Budzimy się jakby ze snu i wracamy do rzeczywistości.
Ból staje się coraz większy, ale rozumiemy już źródła cierpienia.
Znosimy każde skaranie Boże, by za kilka minut, dni, a może tygodni było lepiej i wszystko wróciło do normy.
Co na temat cierpienia psychicznego ?
Tracimy nadzieję czując się bezsilni. Tracimy poczucie własnej wartości, nie spełniamy oczekiwań bliskich.
Może to nas bardziej motywuje do pokazania im, że jednak może nam się udać. Stawiamy krok po kroku, a wyraz naszej twarzy pozostawia wiele do życzenia.
Czasami potrzebna nam jest chwila prawdy, spotkanie twarzą w twarz z osobą, która pokłada w nas największe nadzieje.
Prawdziwym Skarbem jest osoba, która powie nam prawdę.
Za tę prawdę dziękuję i również za wsparcie.

Ps I Love You

poniedziałek, 6 lutego 2012

I wouldn't change a thing.

Jeżeli dziecko uczy się chodzić to pierwszy upadek zawsze najbardziej boli. Nie wie jeszcze, że to co go motywuje do wstania i kolejnych prób to nadzieja i wiara, które w nim  kwitną, ale także wsparcie bliskich.
Gdy upada za każdym razem ktoś pomaga mu wstać. Raz to będzie mama, innym razem tata, a może babcia lub dziadek.
Przychodzi czas, że zaczynamy dorastać, ale nie mamy do końca opanowanej sztuki chodzenia. Zawsze znajdzie się jakaś przeszkoda na drodze, przez którą dzięki naszej nieuwadze się potkniemy.
Czy wtedy będzie przy nas ktoś, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń ?
Sądzimy, że jesteśmy otoczeni takimi ludźmi. Uważamy, że osoba, która zawsze jest najbliżej nas jako pierwsza wyciągnie do nas rękę, ale czy aby nie będzie to w akcie zepchnięcia nas z klifu ?
Mamy nadzieję, bo ona umiera jako ostatnia, że ludzie są dobrzy.
Owszem, niektórzy. Nie możemy jednak zapomnieć o tym, że na świecie toczy się ukryta wojna między Dobrem, a Złem.
Czasami nasi przyjaciele okazują się egoistami, znikają z naszego życia bez pożegnania.
Znajdą się również Ci, którzy są przy nas zawsze. Nieważne ile czasu minie bez rozmowy czy jakiegokolwiek kontaktu, gdy ich potrzebujemy, oni rzucają wszystko i przybywają nam z pomocą.
To są Ci bohaterzy z dzieciństwa. Kiedyś myśleliśmy, że Superman, Batman czy Fantastyczna Czwórka są bohaterami, bo mają super moce. Teraz oni nie maja dla nas znaczenia, nie zamieniłabym moich przyjaciół na żadnego z nich.
To oni dają mi wiarę i nadzieję na to,że wszystko będzie dobrze, a przede wszystkim wiarę w to, że Chcieć To Móc.
Pojawili się też tacy, którzy mieli swoje 5 minut w moim życiu, wtedy oddałabym za nich wszystko, teraz najprawdopodobniej zostałabym z niczym.
Często mi ich brakuje, ale to za czym tęsknimy najczęściej wcale nie było nasze.
Niczego w życiu nie żałuję, a każda chwila spędzona z tymi ludźmi była magiczna.

Ps Dziękuję.

niedziela, 5 lutego 2012

I see you naked.

Siedziałam przy komputerze i załatwiałam wszystkie sprawy należące do moich kompetencji.
Ona zawsze śmieje się, że wykraczam poza swoje obowiązki i włącza mi się syndrom " Matki Teresy".
Zmieniła moje życie, to co kiedyś dawało mi przewagę nad ludźmi, dziś wykorzystuje do pomocy im.
Weszła do pokoju w ręczniku i z mokrymi włosami. Uwodziła zapachem, zapewne czuła mój wzrok na sobie.
Rozczesywała włosy, które opadały na ramiona.
Skierowała swój wzrok na mnie i nasze spojrzenia się spotkały. Zaczęła rozpalać ognisko w moim sercu.

" I feel naked "

Odwróciłam się w stronę monitora, chwyciłam kubek z herbatą i wypiłam kilka łyków. Opowiadała jak minął jej dzień, co kupiła i że jest szczęśliwa.
Starałam się skupić na tym co robiłam podczas, gdy ona zażywała kąpieli, ale nijak mi to już nie wychodziło.
Zmieniła zasady gry, podeszła do mnie i zaczęła robić masaż pleców.
Czuła, że byłam strasznie spięta.
W głośnikach rozbrzmiała Granda.
Odwróciła krzesło, zbliżyła się nieco i śpiewała mi do ucha :

" Kusisz zapachami,
prowokujesz gestem,
wodzisz za mną wzrokiem (...)
Nie polubię Cię,
Twej koszuli pstrości
Zbliżysz się o krok
porachuje kości "


Jej ręce owijały się wokół mej sylwetki jak węże,ustami muskała delikatnie mojej twarzy, wciąż śpiewając.
W rytm piosenki rozpinała mi koszule i patrzyła w oczy jakby chciała przeniknąć do mojej duszy.
Usiadła na mych kolanach, myślałam o jej prawie nagim ciele, ale próbowałam uciec od tych myśli.
Jak każda piosenka i ta miała swój koniec.
Następne z repertuaru  " uwiodę Cię tej nocy " było Naked.
Przyciągnęłam ją do siebie i zaczęłam całować. To chyba jednak nie było w jej planach, bo złapała mnie za brodę i subtelnie odsunęła od swoich ust, a po chwili położyła palec na moich.
Wstała, a mi kazała siedzieć. Czułam się jak na egzekucji.
Doprowadzała mnie do szaleństwa.
Stała do mnie tyłem, nalała sobie białego wina i sączyła je lekko się kołysząc.
Pozwoliła by ręcznik osunął się po jej ciele. Zaczęła tańczyć, czuła, że jej pragnę więc co jakiś czas powtarzała " siedź, proszę ".
Odwróciła się w moją stronę, oczy miała zamknięte, a ręce błądziły po ciele.
Z jej wilgotnych włosów krople wody spływały na jej piersi.
Widać było, że stara się być w harmonii nawet z chłodem, by nie poczuł się niechciany.
Man Down - zdawało się, że jest jak w transie. Dostała gęsiej skórki, a jej sutki stwardniały.
Wplatała ręce we włosy i wciąż śpiewała. Zdawało mi się, że żadna piosenka nie jest w stanie zaskoczyć jej swoim tekstem.
Tańczyła przede mną naga, seksowna kobieta, a mi kazała po prostu siedzieć ?!
Miałam wrażenie, że czyta w moich myślach, bo usłyszałam tylko jedno słowo kierowane do mnie i to wcale nie było " siedź "'.
Powiedziała "proszę"  i to wystarczyło bym pozostała na swoim dotychczasowym miejscu.
Nie wiem ile trwał jej taniec, 10 ? Może Jedenaście minut, ale dla mnie to była cała wieczność.
Wstałam z krzesła, czułam się tak jakby ktoś zdjął mi z rąk ciężkie kajdany. Podniosłam z podłogi ręcznik i położyłam go na fotelu.
Stała wpatrzona w gwiazdy, jakby chciała gdzieś uciec, albo szukała odpowiedzi na bardzo ważne pytanie.
Złapałam ją za rękę, a ona znów powiedziała, że jest szczęśliwa.
Zaprowadziła mnie do łóżka i położyła się od ściany mimo, że zawsze ustalamy, że ja tam śpię.
Wtulona we mnie nic nie mówiła, czułam jej wilgotne ciało i zamknęłam oczy by chwilę odpocząć.
Poczułam jak lekko się podnosi, nasze wargi się łączą, a ona pozbywa się ze mnie reszty ubrań.
Była świetnym strategiem, zaatakowała mnie od środka i zdominowała Jednym ruchem serca.

Ps Kocham Cię.

sobota, 4 lutego 2012

I feel naked.

Temat Tabu.
Dla jednych to temat pieniędzy, bo nikt nie chce się wypowiadać ile zarabia lub gdzie pracuje, dla innych to temat rodziny, bo być może jest bity i nękany, ale pierwsza myśl jaka nam przychodzi na myśl to seks.
Seks jest czymś w rodzaju gwiazd na niebie.
Gwiazdy są w stanie doprowadzić nas tam gdzie chcemy, jeśli potrafimy zobaczyć co mają nam do przekazania.
A co daje nam druga osoba i miłość jaką nas obdarza ? Rozkosz, doprowadza tam gdzie Eden.
Pożądanie, które cały czas rośnie.
Spotkanie dwóch ciał, które znajdują ostoje w sobie i razem kołyszą się jak łódź na morzu.
Stanowią jedność. Jedno bez drugiego nie osiąga spełnienia.
Ucieczka od rzeczywistości, uczucie błogości i brak kontroli nad emocjami.
Dreszcz przeszywający nie tylko nasze ciało.
Prawdziwym kochankiem nie jest ten kto potrafi poruszyć zmysły cielesne kobiety, a ten kto potrafi dotrzeć do jej duszy.
Kto w takim razie czuje większe spełnienie w łóżku ? Na pozór ten kto osiągnął orgazm.
Po głębszym zastanowieniu, odpowiemy jednak inaczej.
Satysfakcja i uczucie spełnienia towarzyszą temu, kto do tego doprowadził.

" Seks połączony z miłością to najwspanialsza rzecz w życiu"


Budzimy się obok ukochanej, która oddała nam się w pełni i podziwiamy piękno, którego wcześniej nie zauważaliśmy.
Nie jesteśmy już powierzchowni, nie widzimy tego co "na zewnątrz", a to co "wewnątrz" człowieka.
Jesteśmy szczęśliwi, że tak wyjątkowa osoba, leży wtulona w nasze nagie ciało i pierwszą rzeczą jaką robi po przebudzeniu jest niewinny uśmiech i pocałunek.

" Dzień Dobry, Kochanie."


środa, 1 lutego 2012

We found love in a hopeless place.

Jak wytłumaczyć dziecku czym jest miłość ?
Większość z nas ucieka od tego tematu.
Są ludzie, którzy nie tolerują miłości, bo sami jej nigdy nie doświadczyli, albo została im odebrana.
Dzieląc ich na grupy są również tacy, którzy zazdroszczą miłości innym i jej potrzebują, ale boją się ryzyka jakie ze sobą niesie.
Oczywiście są też Ci, którzy kochają bez wzajemności i Ci, którzy tworzą pary.
Wracając do pytania, czym jest miłość ?
Można by odpowiedzieć na to definicją z Wikipedii, albo innego źródła pisanego, ale czy taka odpowiedź nas samych będzie satysfakcjonować ?
Powinniśmy odpowiedzieć zgodnie z tym co mówi nasze serce, być jego pośrednikiem.
Miłość to nie tylko uczucie, ale także i umiejętność. Oddanie się w pełni drugiej osobie, zapewnienie jej bezpieczeństwa, szczęścia.
Miłości nie da się zrozumieć, ją trzeba czuć.
Jeśli miłość byłaby lizakiem, byłby to najsłodszy i najlepszy cukierek na świecie.
Jeśli miłość byłaby pasją, miałaby wielu pasjonatów.
Jeśli miłość byłaby gwiazdą, byłaby to najjaśniejsza gwiazda na niebie.
Można by wyliczać w nieskończoność, ale najważniejsze jest to, że miłość nigdy nie stanowi źródła cierpienia.
Oczywiście zawsze są wyjątki, w tym wypadku miłość nieodwzajemniona, ale możemy być szczęśliwi i dziękować Opatrzności Bożej, że nas spotkała.
Powinniśmy się cieszyć z każdego dnia, ale zwłaszcza z tego w którym ta miłość zapukała do drzwi naszego serca i zamieszkała w nas na co dzień.

wtorek, 31 stycznia 2012

And it's peaceful in the deep.

Grunt osuwa nam się spod nóg, ale to nie oznacza, że tracimy  kontrole nad naszym życiem. Zawsze mamy nadzieję, że to tylko drobne przemieszczenie. Nie ufamy sami sobie, dlatego wpadamy w panikę.
Łapiemy się wszystkiego czego tylko możemy, ale po co ?
Może dzięki temu, że tracimy poczucie bezpieczeństwa, jesteśmy w stanie nauczyć się pływać ?
Jesteśmy zmuszeni do ratunku, a dzięki temu odkrywamy, że jesteśmy w stanie sami dać sobie radę.
Najgorszym przeżyciem jest chyba spojrzenie w oczy ukochanej osoby i nie dostrzegać w nich radości, która gościła co dnia, aż do pewnego momentu.
Zastanawiamy się co mogło się wydarzyć, co zrobiliśmy nie tak.
Strach, przerażenie, smutek, a my jesteśmy skołowani.
Rozmowa, najlepsze wyjście z takiej sytuacji, tak więc próbujemy.
" - Kochanie, co się dzieje ?
 - Nic."
Powtarzamy to pytanie, ale odpowiedź wciąż jest taka sama.
Może to początek rozpadu czegoś co do niedawna było najważniejszą rzeczą dla nas ?
Może miłość się wypala, a zostaje nam przyzwyczajenie ?
Nigdy tego tak nie traktowałam.
Nie oczekuje od was aktu tolerancji, ale ja ją kocham i nigdy nie zmieni się to w przyzwyczajenie.
Nie boję się tego, że któregoś dnia może odejść. Szanuję ją i ufam jej, wierzę w każde słowo, ale dopuszczam do siebie myśl, że kiedyś właśnie ta radość doszczętnie się wypali i nigdy już nie zawita w jej pięknych brązowych oczach.
Może wtedy nie będzie już szczęśliwa ? A może już nie jest ?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie i wcale nie zdziwię się jeśli was rozczaruje.



poniedziałek, 30 stycznia 2012

Somebody that you used to know.

Kultura wymaga by się przedstawić, jednak moja osoba robi wszystko na opak.
Określają mnie mianem bezczelnego, aroganckiego, a do tego pieprzonego Narcyza.
Do czasu...
Nadchodzi moment,gdy potrzebują pomocy, a ja wyciągam dłoń, by pomóc im wstać.
Któż chciałby żyć w ten sposób ? Nie przeszkadzało mi to, żyłam z dnia na dzień.
Chciałam być wiecznym dzieckiem, osobą z kompleksem Piotrusia Pana.
Życie bez zmartwień, miałam to co chciałam, oczywiście nie w kwestiach materialnych, bo akurat na to musiałam zapracować, ale przenikanie przez ludzki umysł i duszę nie był dla mnie żadnym wyzwaniem.
Popełniałam jeden błąd, ja również zostawiałam otwarty umysł i po dłuższym czasie osoba, którą znałam i zaufałam jej ,wiedziała o mnie tyle samo co Ja o niej.
Co w tym złego?
" - Marie, wyobraź sobie dwóch strażaków, którzy ugasili pożar w lesie. Jeden z nich ma twarz całą w sadzy, drugi zaś jest zupełnie czysty.Który z nich umyje twarz w strumyku ?
  - Niezbyt mądre pytanie, oczywiście, że ten brudny.
  - A właśnie, że nie! Ten brudny popatrzy na swojego towarzysza i będzie myślał, że jest czysty. I na odwrót, ten z czystą twarzą popatrzy na umorusanego kolegę i powie sobie w duchu: Pewnie i ja tak wyglądam, muszę się umyć".
Z czasem zauważamy, że przyjaciół ma się garstkę, a może nawet powinniśmy ograniczyć tę liczbę do trzech, a nawet dwóch czy jednego ?
Reszta to znajomi, koledzy, koleżanki, którzy zasilają nam Bank Przysług.
Przychodzi czas, gdy i nam zdarzy się upaść i czekamy na pomocną dłoń przyjaciela, a okazuje się, że to właśnie on nas popchnął.
Istnieje przyjaźń damsko-męska?
Znajdujemy oparcie, pomocną dłoń w partnerze/ partnerce, która jest przy nas cały czas.
Przy wzlotach i upadkach, nie czując strachu, że odejdzie.
Ufamy bezgranicznie,a nasze życie to Hakuna Matata.